niedziela, 19 sierpnia 2012

Submissives. Dziewczęta, które robią to naprawdę.

The other solution is, of course, the masochist solution, which is
“Let me maintain the appearance of the woman, domina, as the boss.
I accept my inferior role but secretly I am the master because I write the very scenario
of my inferiority."
(S. Zizek)

To jest taka trochę dziwna dziewczyna. Z reguły. Ani skromna bibliotekarka, ani seksowny wamp. Taka dziewczyna, która niczego się nie boi, ale nigdy o sobie nic nie mówi. Nosi czarny płaszcz w samym środku lata. Starannie obciąga długie rękawy sukienek. Unika głębokich dekoltów i krótkich spódniczek. Poprawia golf czy apaszkę. Obwiązuje nadgarstki szerokimi bransoletami i grubymi paskami zegarków. Jej pończochy i rajstopy nie przepuszczają światła. Starannie wybiera krzesło zanim usiądzie, a mimo to wierci się, wciąż wierci się na nim.

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

LIPSHIT CZYTA: pięć razy papierowy porn


LIPSHIT CZYTA: PAPIEROWY PORN czyli PIĘĆ książek pornograficznych

... na które warto poświęcić swój czas
... albo pieniądze
... albo poszukać ich w najbliższej bibliotece, z pewnością można je tam znaleźć

Pornografia powinna być przyjemnością, aczkolwiek nie musi być guilty pleasure. Prezentuję subiektywne zestawienie ulubionych, książkowych pornosów wybranych z myślą o kobietach i dziewczętach, przez pornografkę, która wyznaje wyższość papierowego pornu nad wszelkim innym. Papierowy porn uruchamia wyobraźnię, pozostawia wiele miejsca na indywidualne apetyty, sublimuje zamiast edukować, nie krzywdzi nikogo, żeruje jedynie na fantazji odbiorcy i autora.

środa, 8 sierpnia 2012

LIPSHIT CZYTA: 50 Shades of Pale

50 Shades of Pale
czyli jak Katarzyna Frank bladła co raz bardziej. 

Przeczytałam. Nie będę ściemniać, że musiałam z racji pisanej przeze mnie literatury. Chciałam. Miałam chętkę na niegrzeczną książkę. Starałam się panować nad chętką, jako że choruję na nadmierne budowanie oczekiwań wobec pop kultury. Po trzydziestu latach jej pochłaniania wiem czego chcę. I zazwyczaj tego nie dostaję. Na szczęście istnieją dobrzy rzemieślnicy czerpiący satysfakcję z najprostszych rozwiązań i chwała im za to.

piątek, 3 sierpnia 2012

Garderoba Profesora Sparka (fragment)

GARDEROBA PROFESORA SPARKA
fragment                                         
                
Wciąż ryzykowałem przesiadywanie w szafie. Dyscyplina Panny Pe leżała na toaletce, porastając skórką kurzu. Widywałem Victorię tylko na próbach. Komenderowała z nieustępliwością małego hitlerowca. Zawsze byłem nie dość kompetentny, nie dość plastyczny. Obserwowałem czy źrenice jej błękitnych oczu rozszerzają się, czy żyłka na szyi podskakuje intensywniej. Jedynie niekontrolowane odruchy ciała sugerowały, że pod czarną sukienką kołacze się satysfakcja. Mozolnie brnęliśmy dalej. Celowość naszych działań rozmywała się. Bez obecności Mony i jej artystycznej licencji na popełnianie błędów, czułem się zagubiony. Dotkliwiej odczuwałem, jak bardzo jestem wystawiony na łaskę i niełaskę Victorii. Za dnia miotałem się po scenie, czytając wciąż te same, żółknące strony. W nocy miotałem się z chęci zemsty. Turlając się w przepoconej pościeli, w moim wyziębionym, obskurnym pokoiku, budziłem się z kolejnego koszmaru polucyjnego, by niczym lunatyk narzucić coś na grzbiet i taksówką pojechać pod pusty teatr. Przemykałem się tylnimi drzwiami, ukrywałem w szafie garderoby. Czekałem, wciąż czekałem. Samo czekanie urastało do rangi nadrzędnego działania, któremu podporządkowywałem życiowe funkcje, usypiając je, powstrzymując nieubłagany upływ czasu. Traciłem poczucie rzeczywistości.