środa, 27 czerwca 2012

Cały ten cudowny miąższ

CAŁY TEN CUDOWNY MIĄŻSZ
CZYLI LIPSHITOWE BADANIE JĘZYKOWE

Zawsze chciałam to zrobić. Tylko teraz, gdy już to zrobiłam nie pamiętam ani po co, ani dlaczego chciałam to zrobić. 

Pochylimy się nad warstwą językową opisu sceny erotycznej w amatorskiej twórczości kobiet niehetero. Jako obiekt badawczy przyjęłam drugą edycję konkursu na opowiadanie erotyczne na portalu kobiety kobietom. Opowiadań jest dziewiętnaście.

http://kobiety-kobietom.com/opowiadania_erotyczne/?ref=header

W jaki sposób kobiety komunikują pożądanie i jego mechanizmy? Jak opisujemy seks? Jakich określeń używamy na strefy intymne? Osobiście jestem zwolenniczką zasady kawa na ławę, braku emocjonalnych ozdobników i zasady widzisz co robią, nie musisz się domyślać. Ale ja odstaję. Jestem trochę zboczona i ciągle jedno mi głowie. Jak więc widzi to wnormalizowana i ustatystyczniona polska niehetero pornografka grafomanka? Postanowiłam policzyć. Głównie po to by zweryfikować swoje własne stereotypowe myślenie o tym, że zamiast cipek wolimy muszelki, zabawek erotycznych w łóżku nie używamy i ciągle tylko wchodzimy z siebie z jęknięciem, ale czym wchodzimy, w co wchodzimy i jak wchodzimy, to pozostawiamy wyobraźni czytelnika. I żeby nie było, że jestem bez grzechu. Och, szczególnie grzeszę brakiem cycków, pośladków i właśnie „wchodzeniem”. Cały czas mi ktoś w coś wchodzi z basowym/tygrysim/cichym mruknięciem.

Poszczególne etapy opisu są podzielone na kategorie. Całe badanie ma na celu nie wartościowanie umiejętności warsztatowych uczestniczek, ale skupienie się na reprezentacji mechanizmów, pozycji władzy i fetyszy w warstwie językowej.

Jako wiodący cytat, pozwolę sobie użyć słów autorki występującej pod pseudonimem „Mało Mi” z tekstu „Mdły smak wanilii”. To opowiadanie jako ostatnie, wyznaczyło kres tej niezwykłej podróży, dlatego darzę je niejakim sentymentem.

Każdy zbędny ruch grozi kastracją.

KONWENCJA

Autorki niezwykle chętnie posługują się konwencją, która usprawiedliwia działania seksualne jako podświadome lub posiadające wartość sentymentalną mającą wpływ na dalsze losy bohaterki. Na 19 tekstów 7 jest utrzymanych w konwencji snu / sennego marzenia / marzenia na jawie, a 4 w konwencji wspomnienia.

GRA WSTĘPNA

Rozbudowana gra wstępna nie jest obowiązkowa. W sześciu tekstach nie ma jej wcale. Jeden tekst składa się tylko z gry wstępnej. Albo ja coś przeoczyłam.

POCAŁUNKI FRANCUSKIE W USTA

Zdają się nieodłącznym elementem kobiecej erotyki. Przekornie, w sześciu tekstach nie ma ich wcale.

ORGAZM

Orgazm jest obowiązkowy. Bohaterki opowiadań szczytują chętnie, na gęsto, kremowo, zraszając się kropelkami tęczowej rosy. Najczęściej podczas orgazmu wymawiają / krzyczą imię, zaskakująco, męskie (Jezus). W dziesięciu tekstach. W ośmiu przypadkach nie udało mi się stwierdzić czym uwieńczono domniemany stosunek. Czy był to orgazm, czy jednie uczucie dogłębnej konsumpcji / zespolenie / szał jaki towarzyszy gdy wstępujesz do Świątyni Miłości. W tych ośmiu przypadkach poległam i nie mam bladego pojęcia kto i czy szczytował. Ciekawe jest to, że tylko w JEDNYM przypadku bohaterka miała problemy z osiągnięciem orgazmu. Co prawda autorka sugeruje, że miało to coś wspólnego z brakiem obecności pułku wojska, ale i tak należy docenić szczerość i realizm sytuacji. Albo cieszyć się, że niehetero są tak fenomenalne w łóżku, że potknięcia się nie zdarzają.

NAJCZĘŚCIEJ WYSTĘPUJĄCE CZYNNOŚCI EROTYCZNE

Wygrywa klasyczna palcóweczka. Co ciekawe, zazwyczaj opisywana jako wchodzenie. W mniej niż połowie tekstów następuje opis iloma palcami pieszczony jest podmiot. Tak naprawdę w tych piętnastu tekstach jedynie zakładam palcówkę, ale postanowiłam się nie czepiać, zazwyczaj jest to po prostu nieskrępowane, radosne, energiczne wchodzenie (czasem z wyjściem, czasem nie). Palcówce po piętach depcze minetka (12 tekstów), czasem występują razem w tak lubianym przez we wszystkich zestawie. Kolejne miejsca zajmują pieszczoty piersi, szyi, karku oraz gryzienie sutków. I to było na tyle. Tak. Palce, język, cycki, szyja.
Do działań selfseksualnych pornoamatorki przekonane nie są. Masturbacja występuje w czterech tekstach, w tym we dwóch jest wyrazem ostatecznego upadku, żałości i doprowadza do płaczu. Wszelkiego rodzaju pieszczoty analne występują w trzech przypadkach (gdzie w jednym zakładam, że to anal chodzi bo występuje wchłanianie przez jelita). Fisting występuje w dwóch tekstach, tak samo jak moje ulubione całowanie i drażnienie językiem pępka. Za włosy porno dziewczęta zostały pociągnięte raz. Tak samo raz jeden jedyny raz jest dane im dojść po przez wzajemny kontakt genitalny, ale może to i lepiej, to bardzo ryzykowna zdrowotnie odmiana kontaktu seksualnego (serio, ze względu na łatwość zakażenia).

WŁOSY ŁONOWE

Zdawało się, wizerunkowy temat rzeka, a tu kolejne zaskoczenie, pustynia. A raczej łysina. Owłosienie łonowe występuje w czterech tekstach. Co ciekawe ani w jednym tekście, żadna z bohaterek, nie jest wygolona na łyso. Czyli albo włosy albo niewiadomo.

NAJCZĘŚCIEJ WYSTĘPUJĄCE CZĘŚCI CIAŁA

Obstawiałam łechtaczkę. Błąd. Polska pornoamatorka spod znaku niehetero najbardziej lubi piersi. Bawić się nimi, chwalić, pokazywać, śmiać się z nich, gryźć, tarmosić, miażdżyć. Piersiom oczywiście towarzyszą sutki (bądź brodawki) różnych kolorów (mi zapadały najbardziej w pamięć czekoladowe), najczęściej gryzione, szarpane, kąsane, ogólnie poddawane raczej radykalnym zabiegom. Zaraz potem lubimy podziwiać i smakować uda, szyję oraz kark. Często występują brzuchy, zazwyczaj płaskie albo ciepłe. Potem długo długo długo nic. I jest moja ulubiona łechtaczka (5 tekstów), a zaraz za nią człapią pośladki (4 teksty, naprawdę zaskakuje mnie obecność najwyżej dwóch tyłeczków). Nieobecne są również stopy (jeden tekst), ale za to mamy po jednym razie dla łydek (sprężyste), miednicy, pachwiny oraz dla odbytu czyli Czekoladowej Dziurki (do kompletu z sutkami).

Och, i cycuszki są tylko JEDEN RAZ. Cycków brak.

NAZWY ORGANÓW PŁCIOWYCH;

Przyznaję, że ta kategoria należy do najbardziej fantazyjnych oraz wybujałych językowo. Celowo rozciągnęłam kategorię na wszelkie organy płciowe, bo nie jestem czasem pewna co obejmują niektóre terminy, na przykład gdzie cudowny miąższ się kończy, a gdzie zaczyna.
Faworytką pozostaje stara, dobra cipka (4 teksty). Tuż za nią plasuje się szparka (3 teksty, moja osobista faworytka). A potem już pojedyncze strzały. Oto lista;

wargi sromowe, cudowny miąższ, nawet tam, komnata rozkoszy, otworek, czeluść tajemnicy kobiecości, delikatność, kobiecość, kobiece piękno ( tak, można wsadzić paluchy w kobiece piękno), krocze, pochwa, wodospad, wulkan, wagina, muszelka, cipa (w pierwszym momencie przeoczona w skutek zmęczenia badacza. Ale jako wytrwały poszukiwacz, znalazłam. Jest jedna cipa! Szukajcie a znajdziecie. Ufff.)

Ani jednej pizdy, pusi, pipki, cipci. Jest jedna suka, ale to się chyba nie liczy.

FETYSZE & EKSTRAWAGANCJE

Bida z nędzą. Przed przystąpieniem do badania zrobiłam sobie listę. Wypisałam fetysze i gierki jakie znam, żeby sobie wygodnie wyhaczać i odhaczać. Po zapoznaniu się z tekstami zerknęłam na listę. Doszłam do wniosku, że jestem zboczeńcem. Porządnej niehetero pornografce amatorce takie rzeczy nie chodzą po głowie. 

Mamy jedną czarną, latexową rękawiczkę. Jedną. Krew / zadrapania / okaleczenia / uszkodzenia ciała to znajdziecie w dwóch tekstach. Bondage to również dwa teksty (w tym raz są kajdanki, które jak z opisu wynika są bardziej biżuterią niż narzędziem podłego zniewolenia). BDS&M to jeden tekst (słownie jeden). Soft Sumbmissive można się doszukać w trzech tekstach (i to baaardzo nagięłam kategorię). Fetysz odzieży / bielizny to też trzy teksty (połączyłam kategorię w jedno). Zabawy z jedzeniem to dwa teksty. Brzydkie wyrazy występują w dwóch tekstach, ale na głos padają tylko raz. W jednym tekście mamy stopy, w innym obuwie (ale to takie śladowe zawartości fetysza w fetyszu). I dwie ciekawostki. W jednym tekście mamy seksualną gierkę w stylu Sleeping Beauty (czyli seks z osobą która śpi / udaje, że śpi), a w jednym cudowne, prawosławne dewocjonalia (czyli seks na podłodze w cerkwi oraz kalesony do tego, ha!). I to wszystko. Żadnych układów 2 plus, żadnych gender bender queer me please gierek i zabaw. Żadnych biseksualnych igraszek czy fetyszyzacji fallocentrycznej. Żadnych seksownych nauczycielek, pielęgniarek, policjantek czy pań z warzywniaka. Mocniej moją wyobraźnię pobudza to czego tutaj nie ma, niż to co tutaj jest.

SEX SHOP

Polskie niehetero nie używają zabawek. Nie ślinią nawet palców. Nie używają lubrykantów, afrodyzjaków, nie wrzucają sobie na nieświadomce hiszpańskiej muchy do kieliszków z szampanem, nie smarują sobie łechtaczek kokainą. Pojawia się raz wibrator (zwany przedmiotem do masażu), raz dildo (ale to nie jest dildo tylko opakowanie bitej śmietany), raz strap on (zwany drągiem) i raz średniowieczny poganiacz dla osła (narzędzie tortur o kilkunastu rzemieniach). Jest za to miłość. Całe morze miłości. Całe szuflady i szafy prawdziwej miłości. A ta, jak wiadomo, nie potrzebuje nędznego urozmaicenia i jakiś fiutopodobnych namiastek.

EXTRA

Opowiadanie erotyczne w którym nie występuje ani jedna nazwa narządów płciowych / czynności erotycznych / reakcji seksualnych (czyli przytulają się w wielkiej namiętności, obnażając przed sobą Świątynie Prawdziwej Miłości ale co one tam robią, w tych świątyniach, to nie do końca wiadomo) > są takie co najmniej trzy.

Wszelkim kategoriom wymykają się wspomniane wyżej kalesony. Tak, myślałyście że to nie przejdzie, że nie ma bata, a jednak, są kalesony. Ale chwila, to nie wszystko, mamy przecież także bezkształtne majtasy.

Powinnam się pokusić o jakieś wnioski. Ale nie chcę. Nie kopie się leżącego.

Idę sobie poczytać Historię Oka. I Śpiącą Królewnę Anne Rice. W wannie. Bo czuję się dziwnie przesiąknięta. Mam nadzieję, że wiedza przekazana w tym poście wpłynie pozytywnie na waszą fantazję erotyczną. Macie grzeszyć, wymyślać, cudować, próbować i przebierać się. A potem opisywać to wszystko w internecie. Sexy jest fun. Ja sumiennie obiecuje jeszcze bardziej podkręcić Kasię Pepper. Nawymyślam jej takie soft porn cuda wianki, takie erotyczne kłopoty, że się całe poczucie dobrego smaku kopytami nakryje. Nie mam wyjścia. Zawartość merytoryczna zmusiła mnie do usunięcia lipshita z wyszukiwarki google.

2 komentarze:

VN pisze...

ALE JAK TO NIE MA CYCKÓW ANI PIZDY????

i proszę rozwinąć wątek kalesonów; czy to były queer kalesony?

bo boję się klikać dalej niż w spis treści - w nuż się przeziębię od rosy podniecenia tudzież jakiejś innej sąsiadeczki

lipshit pisze...

Nie ma. Ani śladu. Nie ma też ani jednego penisa ani przedmiotu penisopodobnego. Z wyjątkiem "drąga" oczywiście.

Kalesony te pojawiają się jako element kompozycyjny w fabule, która rozpoczyna się od seksownego "Byłaś kiedyś na ukraińskiej pasterce?" . Queerowo może nie, ale międzykulturowo owszem.