środa, 27 czerwca 2012

Cały ten cudowny miąższ

CAŁY TEN CUDOWNY MIĄŻSZ
CZYLI LIPSHITOWE BADANIE JĘZYKOWE

Zawsze chciałam to zrobić. Tylko teraz, gdy już to zrobiłam nie pamiętam ani po co, ani dlaczego chciałam to zrobić. 

Pochylimy się nad warstwą językową opisu sceny erotycznej w amatorskiej twórczości kobiet niehetero. Jako obiekt badawczy przyjęłam drugą edycję konkursu na opowiadanie erotyczne na portalu kobiety kobietom. Opowiadań jest dziewiętnaście.

czwartek, 21 czerwca 2012

Podpalić wszystkie majtki w wiosce



Szwendać się koło stajni, zebrać zgraję psów o najbardziej zszarganej reputacji w mieście, na jej czele maszerować przez dzielnicę slumsów i staczać boje z innymi podejrzanymi psiskami – oto, jak Montmorency wyobraża sobie życie.
(Jerome K. Jerome)

Dominantą życia Katarzyny Franciszek jest imperatyw przyjemności. Proces pisania jest bardzo przyjemny. Każdy proces kreatywny zawiera w sobie pierwiastek sensualnej przyjemności. Gorzej z całym gównem, które zaczyna się gdy proces pisania się kończy. To wszystko obok pisania jest tak naprawdę czasochłonne, frustrujące i upierdliwe. Nie trudno jest napisać książkę. Trudno jest wziąć za jej treść odpowiedzialność. Nie potrzeba odwagi by ją napisać. Odwaga jest potrzebna by ją wydać.

niedziela, 10 czerwca 2012

Amerykańska dziewczyna [2]

Jak zwykle powiedziała Matce, że idzie do kina z przyjaciółkami. Na The Way We Were. Matka uśmiechnęła się i poklepała ją po głowie, zaczepiając jednym z pierścieni o jej czarne loczki, wyrywając parę grubych włosów. Potem sięgnęła po swoją kelly bag i wyciągnęła portfel. Dała Annie gruby plik banknotów. 
- Weź koleżanki na jakieś ciastko. Wróć do domu taksówką. Żadnych chłopców. – powiedziała częstując ją papierosem. 

niedziela, 3 czerwca 2012

Proza której nie ma

The polish lesbian fandom CZYLI proza której nie ma

Na wstępie chciałabym podziękować mojej Polonistce - wspaniałej, wyimaginowanej korektorce oraz jedynemu głosowi rozsądku na tym podłym blogu, bez której powstanie tego tekstu nie byłoby możliwe.

To nie będzie tekst o mnie. Możecie spokojnie czytać dalej. Ani słowa o moich literackich frustracjach, lękach, ambicjach, marzeniach. Nie będzie nic o pepperowej panice, w którą regularnie wpadam. Katarzyna Frank woli pozostać w swojej szklanej wieży wypełnionej fetyszami, łodziami podwodnymi, ingliszami, szerlokami, św Kicią i piosenkami arctic monkeys. Popijając herbatkę z filiżanki, zakrywając rąbkiem sukienki dziury w rajstopach, kołyszę się w samotnej łódeczce na środku różowego morza, patrząc jak napis true romance odbija się w…..