środa, 30 maja 2012

CRASH J.G. Ballard

J.G. Ballard
przedmowa do wydania CRASH z 1995 roku / Vintage 1995
tłm. Katarzyna Frank

Małżeństwo rozsądku i koszmaru, które zdominowało dwudziesty wiek, dało początek narodzinom jeszcze bardziej mętnego świata. Krajobraz komunikacji przesunął się, ukazując widmo złowrogich technologii i snów, których nie można kupić za żadne pieniądze. Termonuklearna broń i reklamy gazowanych napoi koegzystują w przesadnej sferze rządzonej przez reklamę i pseudo-wydarzenia, naukę i pornografię. Naszemu życiu przewodniczą dwa wielkie, bliźniacze lejtmotywy dwudziestego wieku – seks i paranoja. 

W co raz większym stopniu nasze pojęcia przeszłości, teraźniejszości i przyszłości podlegają ciągłemu rewidowaniu. Tak jak przeszłość, w społecznej i psychologicznej terminologii, stała się ofiarą Hiroszimy i wieku nuklearnego, jedyna możliwa przyszłość to ta wchłonięta przez wszystkożerną teraźniejszość. Przypisujemy przyszłość teraźniejszości, gdy tylko jedna z różnorodnych alternatyw staje się dla nas dostępna. Opcje mnożą się dookoła nas, jako że żyjemy w niemal infantylnym świecie, gdzie każde żądanie, każda możliwość, czy to dotycząca stylu życia, podróży, seksualnych ról czy tożsamości, może zostać zaspokojona natychmiastowo. 

Ponadto uważam, że w ostatnich dekadach nastąpiła znacząca zmiana w równowadze pomiędzy fikcją a rzeczywistością. Ich role co raz bardziej odwracają się. Żyjemy w świecie którym rządzą fikcje wszelkiego rodzaju – masowe uproduktowienie, reklama, polityka postrzegana jako gałąź reklamy, wstępne uczestniczenie we wszelkich pierwotnych reakcjach na doświadczenia poprzez telewizję. Żyjemy wewnątrz ogromnej powieści. Jest teraz mniej i co raz mniej istotne dla pisarza by wywarzać fikcyjną zawartość powieści. Fikcja już tu jest. Zadaniem pisarza jest wytwarzać rzeczywistość.  

W przeszłości zawsze zakładaliśmy, że zewnętrzny świat dookoła nas reprezentuje rzeczywistość, jakkolwiek mylącą czy niepewną, a wewnętrzny świat naszych umysłów, z ich snami, nadziejami, ambicjami, reprezentuje sferę fantazji i wyobraźni. Te role, jak mi się wydaje, zostały odwrócone. Najbardziej rozważną i efektywną metodą by radzić sobie ze światem dookoła nas to przyjąć, że jest on całkowicie fikcyjny – i odwrotnie, ten jeden, mały węzeł łączący nas z rzeczywistością znajduje się w naszych głowach. Klasyczne, freudowskie rozróżnienie pomiędzy ukrytą a manifestowaną zawartością snu, pomiędzy pozornym a rzeczywistym, powinno zostać nałożone na postrzeganie zewnętrznego świata, tak zwanej rzeczywistości.  

W obliczu tych zmian należy się zastanowić jakie jest główne zadanie przed którym stoi pisarz. Czy może on w dalszym ciągu efektywnie korzystać z technik i perspektywy tradycyjnego, XIX wiecznego modelu powieści, z jego linearną narracją, dokładnie odmierzoną chronologią, z jego wyobcowanymi postaciami zasiedlającymi swoje dziedziny w zawężonej ilości czasu i przestrzeni? Czy z perspektywy tego modelu można sięgnąć do źródeł charakteru i osobowości zanurzonych głęboko w przeszłości, czy można dokonać nieśpiesznej inspekcji samych korzeni, badania najbardziej subtelnych niuansów społecznych zachowań i osobistych powiązań? Czy pisarz w dalszym ciągu posiada moralne prawo do wytwarzania samowystarczalnych i egocentrycznych światów, prawo by przewodniczyć swoim postaciom niczym egzaminator, który zna wszystkie pytania zanim one padną? Czy wolno pisarzowi odrzucać wszystko czego woli nie rozumieć, włączając w to własne motywy, uprzedzenia i psychopatologię?  

Ja sam uważam, że rola pisarza, jego upoważnienie i licencja by tworzyć, zmieniły się radykalnie. Myślę, że w pewnym sensie, pisarz już nie posiada żadnej wiedzy. Nie ma żadnych moralnych praw. Oferuje czytelnikowi zawartość swojej własnej głowy, zestaw opcji i wyobrażonych alternatyw. Jego rola to rola naukowca, który niczym na safari czy w laboratorium, mierzy się z nieznanym terenem czy podmiotem badań. Jedyne co może zrobić to dostarczyć wielu różnorodnych hipotez i testować je w zderzeniu z faktami. 

CRASH jest taką książką, ekstremalną metaforą dla ekstremalnej sytuacji, apteczką podręcznych miar zdatnych do użycia tylko w ekstremalnym kryzysie. CRASH oczywiście, nie skupia się na urojonej katastrofie, jakkolwiek bliskiej, ale na pandemicznym kataklizmie, który zabija setki tysięcy ludzi każdego roku i trwale okalecza miliony. Czy jesteśmy w stanie dostrzec w wypadku samochodowym złowrogą zapowiedź koszmarnego złączenia się seksu z technologią? Czy nowoczesna technologia wyposaży nas w możliwości pobudzania naszych psychopatologii w sposób o jakim nawet nie śniliśmy do tej pory? Czy wykorzystywanie wrodzonych perwersji może działać na naszą korzyść? Czy logika dewiacji może się okazać potężniejsza niż logika jakiej dostarcza nam rozum?

Motyw samochodu pojawia się w CRASH nie tylko jako seksualny symbol, ale jako całościowa metafora życia człowieka w dzisiejszym społeczeństwie. Rozważając tą powieść pod tym kątem, nabiera ona politycznego znaczenia oddalając się od swojego seksualnego kontekstu, mimo to w dalszym ciągu uważam CRASH za pierwszą pornograficzną powieść opartą na technologii. W pewnym sensie, pornografia jest najbardziej polityczną z form powieściowych, koncentrując się na sposobach w jaki ludzie wykorzystują i uprzedmiotawiają siebie nawzajem, w najbardziej gwałtowny i bezwzględny sposób.  

Warto również zaznaczyć że, uniwersalnym znaczeniem CRASH pozostaje przestroga, ostrzeżenie przed brutalną, erotyczną i przesadną sferą, która zachęcająco otwiera się przed nami na marginesach technologicznego krajobrazu. 

7 komentarzy:

it's getting dark. pisze...

♥ ♥ ♥

lipshit pisze...

Czyli mam stamp of approval od specjalisty. Good.

it's getting dark. pisze...

to odciski kopyt słowiańskiego diabła Rokity, który dał się przechytrzyć, pokochał i przypieczętował wstęp.

lipshit pisze...

To przechytrzenie działa mi na wyobraźnię.

KaRrla pisze...

Tak sobie akurat dzisiaj o Tobie pomyślałam. Jak zdrówko ?

lipshit pisze...

Mam nadzieję, że myśl ta została sprowokowana czymś nader miłym.

Zdrowie dopisuje. Wszystko jest cherry bomb. Dziękuję. Mam nadzieję, że u Pani również?

KaRrla pisze...

Ależ oczywiście że miłym. Ciesze się, bo ostatnio wszyscy chorują.. Jezu tylko nie 'Pani' bo się czuję staro a jeszcze podobno jestem młoda. Ja zawsze jestem zdrowa, chyba, że obowiązki czekają to zdarza mi się coś złapać.