poniedziałek, 13 lutego 2012

ME porn

Pokaż mi swoje porno, a powiem Ci co lubisz w łóżku. Niby straszna, bzdura, nie? Zastanówmy się nad Twoim porno, a powiem Ci o czym nie lubisz mówić. Obejrzyjmy razem Twoje porno, jeśli nie masz odwagi skomunikować się ze mną werbalnie. I tutaj zaczyna się zabawa. 

Od razu się przyznaję. Wymiotuję na „Nocnym Portierze”. Mdli mnie, poważnie. Fizjologicznie. Po prostu mi się cofa, na samą myśl o połączeniu seksu i pewnych mundurów. A jednak patrzę. Gapię się z otwartymi ustami na to, o czym myśl sprawia, że z przerażenia, rzygam. Zasłaniam sobie oczy i podglądam przez palce. Ktoś może powiedzieć, ale co to ma wspólnego z porno? „Nocny Portier” to nie pornografia. Czyżby? Uważam, że to my sami wyznaczamy co jest pornografią, a co nie. Sami wyznaczamy jaką rolę ma spełniać pornografia. Autoerotyczną, pobudzającą, poznawczą, edukacyjną. 

Pornografia (za wikipedią) przedstawienie ludzkich zachowań seksualnych i nagości w sposób rozpustny lub perwersyjny, którego celem jest wywołanie u odbiorcy pobudzenia seksualnego, ale odmiennego od erotyki.

Okej, ustalmy. Pornografia pokazuje to co erotyka sugeruje. 
( chociaż nagle bardziej interesujący wydał się semantyczny dylemat, co odróżnia rozpustę od perwersji…).

W erotyku, Kasia Pepper będzie siedziała sobie w samochodzie, na siedzeniu obok Ciebie, wsadzi sobie rękę pod spódnicę, jęknie, odchyli głowę do tyłu. Niby wiesz co się dzieje, ale co? Stymulacja łechtaczkowa? Stymulacja pochwowa? Żadnej stymulacji? W erotyku Kasię Pepper będzie najbardziej kręciło to co kręci Ciebie, odbiorcę. To erotyk mówi o Twoich preferencjach, podczas gdy porno będzie mówiło o reakcjach na cudze preferencje. 

W pornosie, Kasia Pepper, będzie nadal siedziała w samochodzie na siedzeniu obok, ale zadrze sobie spódnicę pod samą brodę, okaże się, że nie ma majtek, że to pończochy nie rajstopy, po czym jęknie, odchyli głowę do tyłu, podczas nieskrępowanej, radosnej stymulacji łechtaczkowej. Widzisz to. Nie musisz niczego się domyślać. Musisz się tylko ustosunkować, zdecydować. Kręci cię to? Nie? Patrzymy dalej czy idziemy zrobić sobie kanapkę? 

Oczywiście możemy zastosować metodę, za którą opowiada się większość szanujących się/szanowanych pisarzy. Kasia Pepper wcale nie musi sobie wsadzać ręki między nogi, może Ci o tym po prostu opowiedzieć. Lub tylko szepnąć „jestem taka napalona”. Albo zrobić tylko napaloną minę i nie powiedzieć nic. Ja stawiam na komunikację pozawerbalną. Pokażę Ci wszystko co chodzi Kasi Pepper po głowie, każdą wstrętną myśl, każdą ciemną sprawkę. Chcę się z Tobą komunikować po przez czyny moich bohaterów, nie poprzez wypowiadane przez nich słowa. W końcu istnieją tylko w opisie, tylko w mojej i twojej głowie. Ludzie za dużo gadają, za mało robią, szczególnie w kwestiach seksualności. I to właśnie nazywam nowymi sposobami na komunikację przy pomocy literackiej pornografii. To nazywam wyzwalającą mocą pornografizującej komunikacji pozawerbalnej. 

Literacka (tylko LITERACKA)  pornografia nikogo nie krzywdzi. Nikogo nie wykorzystuje. Czerpie tylko i wyłącznie z mojej wyobraźni i żeruje na mojej odwadze. I jeśli tylko mi zapłacisz, jeśli kupisz mój pornograficzny produkt, kilka stron zapisanych czarnymi znaczkami, kilka stron opisu historii o ludziach, którzy nigdy nie istnieli, możemy sobie używać do woli. Porno może być barwną rozrywką, inspiracją, zapalną iskrą. Może być punktem wyjścia do badań na najdelikatniejszą materią własnej lub cudzej seksualności. Może być siłą napędową fantazji. Ile razy w życiu ktoś proponował Ci „obejrzyjmy sobie jakiegoś fikołka”? A ile razy w życiu ktoś Ci zaproponował „poczytamy sobie jakiegoś fikołka”? Zapewniam, że różnica jest jak między Szampańskoje a Moetem. Oczywiście to też kwestia pewnych predyspozycji, naturalnej budowy organów odpowiedzialnych za wyobraźnię. W skrajnych przypadkach organów odpowiedzialnych za tembr głosu i artykulację samogłosek. Wszystko można jednak przy odpowiednich chęciach wytrenować. Ćwiczenie czyni mistrzem. Wystarczy na początek zburzyć stereotypowe myślenie o pornografii jako o rozrywce czy zabawie erotycznej najniższego rzędu, odartej z finezji i subtelności, zredukowanej jedynie do mechanicznego zaspokajania popędów. To stawia hasło „nie czytasz, nie idę z tobą do łóżka” w całkiem nowym świetle.

Najbardziej podnieca mnie porno w mojej głowie. W takim pornosie może wydarzyć się wszystko. Wszystko. I nikt nie wie co się wydarzyło, nikt nie wie co może się jeszcze wydarzyć. Jest to przyjemność pozbawiona wyrzutów sumienia. Guiltless guilty pleasure. Przyjemność całkowicie odrealniona. Brak powiązań z rzeczywistością, brak naturalistycznych elementów. Nie uczę się z niej niczego, z wyjątkiem nauki własnych potrzeb i apetytów.  „ Gdzie kończy się fantazja tam zaczyna się pornografia.” Och, jak bardzo się nie zgadzam. Powiedziałabym raczej, gdzie zaczyna się fantazja tam zaczyna się pornografia. W moim przypadku. Bo tak być może, ale oczywiście nie musi. Możemy się sublimować w fantazje, fetysze i sytuacje z pogranicza jawy i snu. Możemy mieć pornografizującą wyobraźnię, której potrzeba tylko pretekstu by wprowadzić Cię w świat epic fucków. Ale nie musimy. Popędów pornograficznych  i sytuacji erotycznych się nie wartościuje. To, że wolisz dosłownie i bez żadnego miziania, to że dla ciebie „krótka piłka, wjazd na bramkę i idę spać” nie znaczy, że jesteś w łóżku gorsza/mniej sprawna/mniej fantazyjna niż ja. Sublimujesz się inaczej. Inaczej, nie znaczy ani lepiej ani gorzej. Po prostu. Inaczej.

Najczęstszy zarzut stawiany pornografii to utrwalanie antykobiecych stereotypów. Porn to zabawa dla chłopców. Dziewczynki też mogą sobie czasem pooglądać, zapraszamy, zapraszamy, ale to rozrywka skrojona na miarę męskiej ejakulacji. Oczywiście, jak na Katarzynę Franciszek przystało, wymachuję rękami i krzyczę „ale ja TEŻ jestem chłopcem!!!” I pytam; czy przypadkiem porn nie może być zabawą dla mojego inner-chłopca? Czy ten podział na chłopców i dziewczynki, sytuacje przemocowe utrwalające pozycje władzy, czy to trzeba stosować w sytuacji rozrywkowej? Nawołujesz do przymykania oka, czyż nie tak Frank, ty podła krypto-hetero-bi-fobko!!!! Nie. Pytam tylko czy sytuacje utrwalające stereotypy nie mogą być podniecające? Czy to właśnie nie jest najbardziej podniecające? Wypuszczenie na wolność naszego erotycznego psa Pavlova (wiedzieliście, że Pavlov miał na imię Gareth…???). Znajomość procesu, uwarunkowań odpowiedzialnych za kulturowe osadzenie ról typowych dla kobiece/męskie/i to inne (trochę w środku, trochę z boku) nie może wykluczać, że role typowe też są podniecające. To co często krytyka feministyczna wyklucza jako utrwalające stereotypy może być sublimującym, wyzwalającym fetyszem. Ciągnięcie za włosy. Aż strach pomyśleć o uwarunkowaniach kulturowych, sięgających jaskiniowców i wojen krzyżowych. To jest gest przemocowy. Ale, przyznaję, w sytuacji nieprzemocowej, takie pociągnięcie może być sexy. Tak jak pozycja klęcząca przy seksie oralnym. Tak jak kontrolowana dominacja. Jak klaps w pupę. Jak lap dance. Tak jak pończochy i palcat. Jak przemierzanie pokoju na czworaka. Jak Ryan Gosling umazany po łokcie smarem samochodowym i śmierdzący olejem napędowym. Angelina Jolie w rozciągniętym podkoszulku i bez stanika, nad truskawkowym shakem, Andżelina, która wcale nie chce z tobą gadać o ósmej fali feminizmu, fali który zmiecie nas z powierzchni tego co kobiece i męskie i jakieś tam jeszcze. To wszystko są sytuacje stereotypowe, „stereotypowo heteroseksualne”. Są to symboliczne pozycje wynikające z pozycji władzy, fetysze i perwersje, które tylko potwierdzają nadrzędną rolę męskiego pierwiastka, nieświadomą pozycję bierną w której, jako indoktrynowana kobieta się umieszczam. WIEM, ale to jest takie sexy. I zawsze działa. I nie czyni mnie ani mniej ani bardziej (kobietą, niehetero, feministką, farbowanym rudzielcem). Czyni mnie bardziej mną. Poprawność i uczciwość wobec wykluczenia, świadomość ich kulturowego uwarunkowania nie może doprowadzać do sytuacji, w której przekształceniu ulegają normy warunkujące najprostsze sytuacje erotyczne. Te najpierwotniejsze, instynktowne punkty zapalne podniecenia nie ulegną zamianie, mimo błogosławieństwa wiedzy o ich uwarunkowaniach. I nie mam zamiaru się tego wstydzić, ani deklarować się jako erotycznie upośledzonej. Czasem odnoszę wrażenie, że postawy wynikające z ukrytych sytuacji przemocowych czy pozycji władzy zmieniają się w okrutne fetysze utrwalające wykluczające pozycje męsko normatywnej władzy, do tej pory będąc tylko niegroźną fantazją.

Podsumowując;  porn jest zdrowy. Każda z nas ma swój własny porn. Inny. Ani lepszy ani gorszy. Inny. Ja mam… 

hand porn. neck porn. eye porn. chanel porn. voice porn. glitter porn. katie pepper porn. curls porn. car porn. geometric porn. prols porn. ginger porn. high heels porn. vintage porn. tits porn. tights porn. suit porn. cumberbatch on a horse with a moustache porn. clit porn. ass porn. spanking porn. fancy a cig, darling porn. soft porn porn. no porn porn. subtext porn. bbc porn. me porn. 

I to jedyny podział w pornografii jaki uznaję. Nie na męskie, kobiece, bardziej, mniej, homo, sromo, dobre, złe, z klasą, bez klasy…. Porn dzielę tylko na mój i twój. Każdy inny. Każdy dobry.  

ME porn to zaledwie czubek góry lodowej, po której mam zamiar radośnie ślizgać się, w tą i nazad. Dziś, jutro (14.02>>> pamiętajcie S.A.D.!) and forever ever. Czego I wam życzę, darlings, byście czerpały tyle radości z nieustannych zmagań nad kontrolowaniem libido, co ja. 

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96950,7505544,Kobiece_porno.html

To dobre uzupełnienie posta. Artykuł lubiany przez lipshit girls na facebooku. 

< o boże, właśnie znalazłam „co robić jeśli nie kontrolujesz myśli o seksie” ... a po cholerę….
No tak, ale przecież sama, Katarzyno Frank, w Garderobie Profesora Sparka napisałaś „Przecież nie możemy tylko pieprzyć się i chodzić na zakupy.” > 

I tak to już jest z tym pornem. Niby wszyscy oglądają, niby porn jest dla ludzi, ale jak co do czego przychodzi, każdy wrzeszczy w przerażeniu.... 


Brak komentarzy: