poniedziałek, 6 lutego 2012

I don't date.


Narrator:
When people think you’re dying, they really, really listen to you, instead of just…
Marla Singer:
- instead of just waiting for their turn to speak?
(FIGHT CLUB)

 W tym miejscu powinien się znajdować wściekły bluzg na następujące tematy;

· Strefa blog/blogfanowska w sieci i hektolitry kreatywnej energii, którą wysysa i wypluwa takie życie poza życiem.
· brutalna, ociekająca krwią korespondencja na temat tego, że nie można wypisać się z fandomu i nie można mieć kanonu w dupie. Otóż można.
· Przejmujące wrażenie, że czytam wciąż różne wersje tych samych postów. Cudzych lub własnych.
· Symulowanie śmiertelnej choroby, by dorwać się do głosu i by naprawdę cię słuchali/czytali, nic już nie daje.
· Wyrzucenie telefonu do rzeki.
· Pokoleniowa zdolność. jedynie do przyswajania popkultury, nie do wytwarzania jej. 
· Katarzyna Frank jest aspołeczna.
· Postmodernizm wiecznie żywy w naszych sercach. Po co tworzyć własne historie, skoro można wciąż powtarzać to co już się czytało/widziało.
· Wymądrzanie się / wyjaśnienie Witkowskiemu (patrz wywiad dla GW) dlaczego roczniki 80/90 są nieobecne w prozie >>> patrz punkt pierwszy oraz przedostatni. Niewłaściwe ukierunkowanie mocy kreatywnej.

Dzięki uprzejmości Polonistki tekst nie ukaże się. Podobno to nietaktowne i niemiłe wobec innych ludzi wypisywać takie rzeczy. Do tego dość wulgarne. Lecter zjadał za wulgarny brak taktu. Sieć jest dla wszystkich. Sieć jest toksyczna. Sieć jest nie dla mnie. Lipshit był zawsze bardzo hermetyczny. I niech taki zostanie.

Zakończenie procesu zakańczania Garderoby Profesora Sparka to męka. Jak zwykle nie mogę skończyć. Wciąż poprawiam, rozbudowuję. Czuję wydawcze dźgnięcia w kark
 <czy to już? czy możemy dostać całość?>
a ja odwracam się i wrzeszczę na szczytach płuc 
<nieeeee, nie oddam! to nie jest jeszcze doskonałe!>             i nigdy nie będzie

Potrzebuję asystenta. Asystenta, który będzie mnie karmić, czesać, wynosić stosy naczyń z mojego biurka, przynosić papierosy, chodzić w czwartki do ulubionego lumpexu, wykasuje mi konta na tumblrze, zablokuje omegle i cleverbota, będzie budzić mnie o siódmej rano, żebym na dziewiątą zdążyła na jogę, będzie tuż po północy wpychać mi do ust melatoninę, będzie bić Polonistkę linijką po łapach za każdym razem gdy dorywa się do backspace. I będzie zabierać mi rozdziały po skończeniu, zamykać w sejfie, a potem wynosić do wydawcy. Bez żadnych nieskończonych korekt. Bez jęczenia, że jeszcze tylko jeden re-read, tylko jeden jedyny raz i to już naprawdę koniec. 

ile masz blizn?
cztery
jedną na pamiątkę niemowlęctwa
jedną na pamiątkę dzieciństwa
jedną na pamiątkę nastolęctwa
i jedną na pamiątkę największej miłości życia
na ten etap życia nie mam żadnej blizny. Gdy blizna się pojawi, wiem, że kolejny etap się zakończy. Ale muszę na to zasłużyć. Nie chcę umrzeć bez nowej blizny. 

Książki wymuszają celibat. Wszystko jest nie tak, nie dość i nie dość mocno. Od grudnia byłam na dwóch randkach. Jedna była w stylu "muszę się jak najszybciej upić, inaczej jak boga kocham, przyłożę jej", druga była w stylu "po prostu przyłóż jej, Kasia, po prostu przyłóż jej". I żeby nie było, że nie podchodzę do tematu kreatywnie…

N; To co robisz w sobotę?
KF; Piszę. <duuuuh>
N; Może wyskoczymy gdzieś? Oderwiesz się trochę. 
KF; W sumie czemu nie. 
<nad głową pojawia się czerwony, neonowy napis CELIBAT OD GRUDNIA>
Przynajmniej będę miała pretekst, żeby założyć obcasy. Wiem, pojedźmy do Ogrodu Botanicznego w Powsinie. Mają tam całoroczną oranżerię pełną tropikalnych roślin... Ostatnio byłam tam z wycieczką w szkole podstawowej. Pamiętam, wypuszczają mgiełki sztucznej pary, wrzącą, niebezpieczną wilgoć by nawilżać kwiaty…
N; ... przepraszam, chcesz najpierw oglądać kwiatki i roślinki, a potem się bzykać ???
KF: ekhm... nie, pfff... nie, skądże... 
<intensywny proces myślowy>
A właściwie tak! Tak! Chcę ! Bzykanie się jest nie dość! 

jakiś czas później

LF; To może zamiast Ogrodu Botanicznego kręgle?
KF; Wieść się już rozeszła?
LF; mhm
KF; Chodźmy do ZOO. Chciałabym posiedzieć w tych nasyconych, błękitnych ciemnościach i popatrzeć na rekiny.
LF; Chcesz siedzieć po ciemku i patrzeć na ryby?????
KF; Zapomnij. I wypchaj się ze swoimi kręglami i frytkami. 

jakiś czas później

Mi; To jak? Skoczymy popatrzeć na rekinki? he he
KF; boże.... Nie. Dzięki. Napatrzyłam się już na rekiny i na hipopotama. Wzięłam się na najbardziej ekscytującą randkę ever. Byłam sama. I to był zajebisty wieczór. Sama płaciłam za swoje drinki i wszystko inne później też robiłam sama.
Mi; Ej... musisz więcej wychodzić z domu. Zabiorę Cię gdzieś.
KF; Zmodernizowali BN. Podobno odstrzelili stołówkę na bistro. I chyba przenieśli Iluzjon...
Mi; Chcesz iść do stołówki? Do biblioteki? Chcesz czytać książki na randce? Jezu, LF miała rację. Odbiło Ci. 
KF; Zapomnij. I don't date. I DON'T date.

Tak więc, oficjalnie, jestem niewyrywalna i niebzykalna. UNdateable. UNfuckable. It's official. I DON'T DATE.

Zrobię to, czego zawsze bałam się najbardziej. Usiądę z założonymi rękami i będę czekała sobie spokojnie na TRUE ROMANCE. 

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

http://www.tekstowo.pl/piosenka,recoil,breath_control.html
Katie, to jest Twoje tłumaczenie prawda? mam nadzieję, że nikt go nie skradł.

lipshit pisze...

oczywiście, że moje.... chociaż jak je teraz czytam, to powiedziałabym, raczej luźna wariacja, niż tłumaczenie.

Cóż zrobić, udostępniam teksty za darmo w sieci, nie powinnam się dziwić, że żyją własnym życiem.

Serdecznie dziękuję za czujność i ... aż się sentymentalnie wzruszyłam, że ktoś mój tekst rozpoznał i skojarzył. Kisses form the bottom of my glass!

dla zainteresowanych;
http://lipshit.blog.onet.pl/breath-control-RECOIL,2,ID342117514,n

inesligatur pisze...

życie w celibacie jest takie romantyczne, że zdaje się aż kolejnym stopniem perwersji..:)

lipshit pisze...

Jak napisałam w "Bi histeriach";

"Choć tak przyjemnie jest wzdychać, marzyć i cierpieć szlachetnie na nietykalstwo, karząc cały świat spalający się w pożądaniu, odmawiając mu udziału w swoim słodkim ciele."

Untouchable is the new sexy. Playin-hard-to-get is the new bitch.