poniedziałek, 2 stycznia 2012

Lista Książek Zjedzonych 2011

Klasycznie...

1. James Ellroy WIELKIE NIC
Postmodernistyczny Dostojewski. Pozorny mizogin, homofob i rasista, po mistrzowsku rozprawia się z mizoginią, homofobią i rasizmem w swoich projekcjach – fantazjach o złotej erze Hollywood. Izolacja od współczesnej kultury daje znakomite efekty. Mistrz nie potrzebuje świata zewnętrznego. Kreuje własny, równie symbolicznie umowny co świat rzeczywisty. 
Polecam tropicielom literatury queer. To jest bardzo queerowa książka. Niehetero postacie są integralną częścią uniwersum Ellroya, występują w każdej jego książce. Tutaj mamy bohatera z queerowej krwi i kości.  
Mam kompleks Ellroya. Izolacja i pełne zanurzenie we własnej wizji świata straszliwie kusi.

2. Joyce Carol Oates MOJA SIOSTRA, MOJA MIŁOŚĆ
Próba zmodernizowania portretu współczesnej rodziny amerykańskiej. Wyższa klasa średnia trawiona gorączką sławy. Gdy masz wszystko, czego może Ci brakować? Czy to czego nie możesz mieć może odebrać rozum? Relacje ojciec – matka – dzieci w najokrutniejszych czasach niewiele wytracają ze zwyczajowej dynamiki. Czasy wyrodnieją co raz bardziej, a tkanka rodziny wciąż poddawana jest działaniu tych samych chorób. 
Zaskakujący wybór, postmodernistyczna trawestacja jednej z najbardziej paskudnych historii amerykańskiej pop kultowości. Fikcyjny paluch wskazuje fikcyjnego sprawcę, dokonuje genezy fikcyjnej zbrodni, tak łudząco zbliżonej do prawdziwej. Amerykański (lub uwrażliwiony na ową kloaczną sprawę) czytelnik doznaje oczyszczenia, mimo że to tylko spełnienie mrocznej fantazji, apetyt by stać się „okiem które patrzy”. Bo to i nie ten sprawca, nie ta zbrodnia. Wyroku wciąż brak. Jedynie satysfakcja pozostaje boleśnie realna. 

3. Truman Capote  ŚNIADANIE U TIFFANY’EGO / HARFA TRAW 
Truman jest mistrzem słowa. Sprawny warsztatowo, mistrz monologu, dobry w szczególe. Hollywoodzka interpretacja Śniadania wykastrowała ową szokującą, mocno queerową nowelę. Mam nadzieję, że kiedyś kino (w domyśle europejskie) przywróci sprawiedliwość Holly Goligthly, czyniąc z niej pełnokrwistą postać, nie tylko wychudzoną ikonę mody, pozbawioną życia. 
Czemu osoby piękne zawsze wydają się nam tak pociągająco aroganckie? Co takiego pociąga nas we wszelkiej maści uczciwych zdzirach? Szczerych kurwach? Czyżby fakt, że prawdziwej zdzirówny nigdy nie możesz mieć, bo należy tylko do siebie samej i do nikogo więcej? 

4. Grażyna Plebanek  NIELEGALNE ZWIĄZKI 
Erotyka po polsku. Brak finezji i fantazji zastępuje fizjologia. Jeśli klasa średnia to tylko na emigracji. Jeśli kobiecość to tylko pochyłą czcionką. Brak odpowiedzi na nieistotne pytania. Psychologizującą otoczką zacierane są fizjologiczne sceny kopulacji (obowiązkowe płyny ustrojowe lejące się strumieniami po udach ... brrr). To żaden wstyd, że lubi się pisać mięsne opisy bezcelowego bzykanka. Nie mam nic przeciwko (mniej lub bardziej) radosnej kopulacji w literaturze. Nie lubię gdy kopulacji towarzyszy tania psychoanaliza. Albo bzykanko albo pseudokozetka. 

5. Rachel Cusk ARLINGTON PARK
Ważna książka. Obnażająca braki modelu życia uznawanego za jedyny słuszny. Literacko wartościowa. Niepokojąca. Odsyłam do wywiadu z Cusk w Wysokich Obcasach. Tam jest wszystko co mogłabym powiedzieć lub co powiedzieć trzeba.
Na okładce wydania Świata Książki znajdziemy uwagę „Cusk jest uważana za współczesną Jane Austen”. WTF? Z której strony? Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć jak można połączyć Arlington Park z Dumą i Uprzedzeniem ???? To tak jakby Kafkę nazwać retro Stefanem Kingiem. 

6. Manuela Gretkowska SCENY Z ŻYCIA POZAMAŁŻEŃSKIEGO
Przeintelektualizowany, kiczowaty pornos, osadzony w zmodyfikowanej przez współczesność wersji mitu o orientalnym seksualnym raju + realizacja erotycznego etosu opowieści drogi (patrz np. Nabokov). Można kręcić nosem na wydumane postacie, nierealistyczne postawy. Irytuje brak konsekwencji w prowadzeniu głównego, męskiego bohatera, który w środku opowieści zaczyna rozmywać się, znikać, jakby znudzona autorka porzuciła go, na rzecz atrakcyjniejszej, młodszej kochanki. Do mnie jednak książka trafia, wierzę w oczyszczającą moc literackich pornosów. Mamy tu cały zestaw erotycznych zabawek, od seksu analnego, impotencji, kopulujących karłów, kończąc na rzeźbionych, sztucznych kutasach. Po raz kolejny tańczy przed nami naga, de Sade’owska Justyna, by na końcu obnażyć prostą prawdę; erotyczne wyzwolenie, wtajemniczanie poprzez przełamywanie kolejnych tabu nie jest drogą do osiągnięcia miłości. Miłości rozumianej w zachodnioeuropejskim stylu myślenia. 
Lubię bezkompromisowość. Lubię granie na nosie i erotyczny wygłup jakim jest przesuwanie sztucznie narzuconych granic. Lubię gdy autor staje na przekór mieszczańskiej cenzurze - kulturze, śmiejąc się „I tak to opiszę, czy chcesz, czy nie. I tak będziesz musiał o tym przeczytać, bo dorośli ludzie TO robią”. Wierzę, że erotyka jest najbardziej wywrotowym, rewolucyjnym sposobem opisywania świata i jego przemian. Co zresztą podkreśla sama Gretkowska :
Osiemnastowieczna francuszczyzna była wytworna i precyzyjna niczym pejcz de Sade’a. Elokwencja rewolucyjnej nowoczesności zaczęła się nie od modnych pokrzykiwań encyklopedystów, ale jękiem libertyńsko wyobracanych ślicznotek. Jeśli indywidualizm – to wyłącznie cierpienia, bo myślenie było jak zawsze wspólne i stadne: równość, wolność, braterstwo.
Jednakże, jak to w rodzimej literaturze bywa, nie jest to pornografizowanie pozbawione polskości, nawet jeśli manifestuje się ona jedynie pod postacią ciągle podkreślanej pogardy. Marudzenie na „polaczków” jest obowiązkowe, tak samo jak i opisy odpochwowych, kobiecych wydzielin. Śluz, jego konsystencja, jak i kobiecy wytrysk, stają się niekwestionowanymi królami motywów charakterystycznych dla rodzimego porn. Nie czytałam jeszcze polskiej książki o seksie gdzie nie byłoby co najmniej jednego dialogu czy nawet całego rozdziału poświęconego temu co sączy się nam z dziurek, obficie i spektakularnie. Jest to co najmniej zagadkowe. 

O drugiej części książki nie będę wspominać. Dziecinnie zaciskam oczy i udaję, że jej tam nie ma. Po stawianiu tez o niezależności, wyzwoleniu, erotycznej samodzielności i samoświadomości, hipokryzją jest wydanie grafomańskiego gniota, tylko dlatego, że ma się z kimś dziecko. Temperaturę podniesioną przez Gretkowską, Przybytek natychmiast studzi. 
Po śmierci ojca z tęsknoty zakradła się na wuefie do chłopięcej szatni. Zemdlił ją smród przepoconych trampek. Ojciec pachniał inaczej – ciepłem. 
[…]
Po powrocie, czekając w akademiku na windę, oparła się o czerwoną szafkę alarmu przeciwpożarowego. Pomyślała, że jednak ten pierwszy raz był podobny do przypadkowego stłuczenia małej szyby między nogami. Tnący ból szklanych odłamków. Za nimi czerwony przycisk alarmowy, ale bez pożaru. 
[...]
Ewa jest ozdobą, nie kagańcem. Nie karmi się bestii klejnotami.

7. Manuela Gretkowska TRANS
Przeczytałam z ciekawości, bo w jakiś masochistyczny sposób lubię masochistyczne kobiety Żuławskiego, lubię jego filmy. Tak, „lubię” to jest słowo, którego chciałam użyć. Lubię popatrzeć sobie jak megalomański, mizoginiczny samiec używa sobie na feministycznych ideach równościowych, sprowadzając kobietę do autodestrukcyjnej, rzygającej histeryczki. Świadomość procesu daje satysfakcję. I z tych samych powodów przeczytałam TRANS.
Nie do końca rozumiem motywy, którymi kierowała się Gretkowska. Zemsta? Trochę w zbyt bałwochwalczy ton uderza książka, by mówić o zemście. Czy TRANS miał udowodnić, że kobiety też mogą uprzedmiotawiać? Czemu w takim razie Gretkowska uprzedmiotawia również główną bohaterkę (która absolutnie nie jest samą Gretkowską)? Jest prawie-obnażanie, prawie-siusianie na seksualnego partnera, jest prawie-zemsta. Jeśli TRANS miał być ripostą na Żuławskiego nocniki i tym podobne, to zapewniam, że u Żuławskiego jest chamskie obnażanie, wprost siusianie i bezkompromisowa zemsta. Czemu to co kobiece, zawsze konotuje mi się z niedosytem?  

No ale, wyjmowanie sobie hostii z pochwy, przy pomocy noża do ostryg… skąd się bierze takie pomysły? Też chcę. Mieć takie pomysły, nie grzebać sobie nożem do ostryg… 

8. Vladimir Nabokov ROZPACZ
Re-read. Czysta przyjemność. Na potrzeby Garderoby Profesora Sparka

9. JAK NAPISAĆ SCENARIUSZ FILMOWY
Też muszę się dokształcać. Jestem nieustannie niedoedukowana. W kontrolowanej ignorancji moja siła. 

10. Helen Felding  ROZBUCHANA WYOBRAŹNIA OLIWII JOULES 
ODWAŻNI MĘSCY WSPANIALI Praca zbiorowa 
oraz 35 innych harlequinów
Tylko takie książki były w pensjonacie w Miami gdzie spędzałam wakacje. Przeczytałam wszystkie. Soft / hard porn w harlequinach i jego kulturowe uwarunkowanie oraz motyw dziewictwa to temat na doktorat. Widziałyście, że 80% dziewic deflorowanych w harlequinach to kobiety w pobliżu trzydziestki lub mocno po? Lektura sprawiła mi niekłamaną przyjemność. Czyta się szybko, przerzucając strony poślinionym palcem, w poszukiwaniu momentów. Bez żadnych wyrzutów sumienia. 

11. Hari Kunzru IMPRESJONISTA
Postmodernistyczna epopeja. Smaki, zapachy, historie, których nie można wymyślić, które są tak niezwykłe, że musiały wydarzyć się naprawdę. Rozważania o kondycji późnej europejskiej tożsamości w konwencji realizmu magicznego, w motywie nieskończonej podróży. I muszę przyznać, choć rzadko mi się to zdarza, fenomenalne tłumaczenie. Lekkie i dokładne. Bravo.   

Nie rodzimy się. Jesteśmy stwarzani. Należę do pokolenia lat dziewięćdziesiątych. Byliśmy jak cieplarniane kwiaty. Sztuczny raj, egzotyka, odmienność.
[...]
Skóra nie jest granicą między rzeczami, lecz rzeczą samą w sobie, ekranem, na którym widać różne obrazy. Efemeryczne osobliwości. Świetlne złudzenia.
[…]
Dziś w nocy będę duchem nawiedzającym brzegi morza świateł elektrycznych. Istotą na wpół realną, wystarczająco eteryczną, by powierzyć mi swoje sekrety, które wraz ze mną rozpłyną się w świetle słońca.

12. Stieg Larsson MĘŻCZYŹNI KTÓRZY NIENAWIDZĄ KOBIET
Nie rozumiem. Jak ludziom chce się targać te cegły do metra, w tramwajach, na pocztę? Wynudziłam się, ledwo dobrnęłam do końca. Jak coś tak kiepsko skonstruowanego, tak pozbawionego finezji, subtelności wzbudza masowe zachwyty inteligentnych kobiet? Że niby Salander jest ikoną współczesnego feminizmu… proszę… Gdy Bloomkvist tłumaczy się, że nie ma zabezpieczenia i nie mogą uprawiać seksu, Salander odpowiada „Olewam”. WTF? Słabe. Tak, tak, społeczne tło, trupy w szwedzkich szafach, po podłogami postnazistowskich domów, w piwnicach i pod saunami. Nic nowego. Więcej czasu tracić na skandynawską literaturę kryminalną nie będę. Chciałam rehabilitacji po Wallanderze. Niestety. Do kina też nie pójdę. W zemście za stracony czas obejrzę w sieci. Albo zamiast obejrzę sobie Milczenie Owiec i lepiej na tym wyjdę.

13. Zadie Smith BIAŁE ZĘBY
Zabijcie mnie, ale to mętna, kulturowo chaotyczna, w niezrozumiały dla mnie sposób napisana książka. Do tego nudna. Nie rozumiem motywów, które kierowały postaciami. Czy to już był realizm magiczny czy jeszcze nie? Wszystko takie papierowe, pozbawione krwi, bez mięsa. Czy ktoś może mi wytłumaczyć, czemu uwielbia Zadie? Chciałabym zrozumieć fenomen, a wydaje mi się, że wykazuję się ignorancją. 

Była taką samą nastolatką jak inne i obiekt jej namiętnego uczucia był tylko swoistym rekwizytem namiętności jako takiej, namiętności, która długo tłumiona, teraz objawiała się z siłą i nieuchronnością erupcji wulkanu. 

14. Michał Witkowski DRWAL
O jeeesuuuuu …. Michaśka, ale żeś przyjebała tym Drwalem. Wstydu nie masz. Boga się nie boisz. Świetny film będzie.  
Najlepsza polska książka roku. I co z tego, że cioterska. Nie wyłamuję się.

Literatura zaczyna się tam, gdzie przestaje być normalnie.

15. Michael Cunnigham DOM NA KRAŃCU ŚWIATA
Jestem absolutnie zakochana w tej książce. Sprawiła, że poczułam się jak stara panna.

Przytulam się do chłodnego skrzydła amora.
[…]
Jest początek czerwca, kwiaty szepczą wokół moich kolan.
[…]
Wiara w przyszłość to dość kontrowersyjna zabawa, nie sądzisz? Przypomina budowanie statków w butelkach. Rozumiesz? Zajęcie niby godne podziwu, ale ma w sobie coś, co przyprawia o dreszcze.
[…]
Będziemy potem dyskutować, kręcąc głowami, o tym, jak z niedostatku miłości wynikają krępujące sytuacje.

16. Philip Roth KOMPLEKS PORTNOYA
Onanistyczno pornograficzny klasyk. Odśmiałam sobie nerki. Z Rothem jest troszkę jak z Bergmanem. Najpierw wszyscy Cię straszą, że do Rotha trzeba dorosnąć. Więc dorastasz i pewnego dnia decydujesz, to ten moment. Dorosłaś. I czytasz. I nic się nie dzieje. Nic się nie zmienia. I tylko robisz pod nosem „phiii”. 

17. Chuck Palahniuk CHOKE
Ta książka, jest tak dobra, że czuję się intelektualnie niezdolna wypowiadać się o niej. Polecimy cytatami. Zorientujecie się. 

Problem z seksem niczym nie różni się od innych uzależnień. Nigdy nie przestajesz wychodzić z choroby. Ciągle masz wpadki. Buntujesz się. Dopóki nie znajdziesz czegoś, o co warto walczyć, szukasz przeciwnika. I wszyscy ci ludzie twierdzą, ze marzą o życiu wolnym od przymusu seksualnego, a idźcie wy w cholerę! No bo czy jest coś lepszego niż seks? 
Bez dwóch zdań, nawet kiepskie obciąganie jest lepsze niż, dajmy na to, wąchanie najpiękniejszej róży czy oglądanie najwspanialszego zachodu słońca. Albo słuchanie roześmianych dzieci.
Myślę, że nigdy nie przeczytam wiersza równie pięknego jak gorący wytrysk, skurcz tyłka i oblewanie cipki podczas orgazmu.
Malowanie obrazu, komponowanie opery – te rzeczy robisz tylko dopóty, dopóki nie znajdziesz następnej chętnej dupy.
Gdybyś jednak trafił na coś lepszego od seksu, dzwoń do mnie od razu. Albo przyślij maila.
[…]
Znieważając siebie, ten facet znieważał świat.
[…]
Jeśli obejrzy cię dostatecznie wiele osób, nigdy już nie będziesz potrzebował, żeby ktoś się o ciebie troszczył.
Gdyby cię kiedyś schwytano, zdemaskowana i odpowiednio obnażono, już nigdy nie zdołałbyś się ukryć. Między twoim życiem publicznym a prywatnym nie byłoby żadnej różnicy.
Jeśli zdobędziesz i osiągniesz dostatecznie wiele, już nigdy nie będziesz chciał robić ani posiadać nic więcej.
Jeżeli się najesz do syta albo wyśpisz za wszystkie czasy wystarczy ci to do końca życia.
Jeżeli pokocha cię dostatecznie wielu ludzi, już nigdy nie będziesz potrzebował miłości.
Że zawsze będziesz wystarczająco mądry.
Że kiedyś będziesz miał tyle seksu, ile zechcesz.
[…]
Udając słabość, zyskujesz władzę. Dajesz innym poczucie, że w przeciwieństwie do ciebie są tacy silni. Ratujesz ludzi, pozwalając im ratować siebie. 
[…]
Każdy nałóg, tłumaczyła, to jedynie inny sposób radzenia sobie z tym samym problemem. Narkotyki, objadanie się, alkohol czy seks to po prostu różne środki do osiągnięcia spokoju. Do ucieczki od tego, co wiemy. Od naszego wykształcenia. Od tego, że ugryźliśmy jabłko.
Jeżyk, oświadczyła, to tylko sposób na trywializowanie świetności tego cudownego świata. Na jego dekonstrukcję. Bagatelizację. Wyjaśniła, że ludzie nie są w stanie poradzić sobie z tym, jak piękny jest naprawdę świat. Z tym, że nie sposób go wyjaśnić ani zrozumieć. 
[…]
- Nie żyjemy już w świecie realnym. – oświadczyłam mamusia – Żyjemy w świecie symboli.

18. Joyce Carol Oates CÓRKA GRABARZA
Pierwsza książka Oates, która mi się nie podobała. Nudziarstwo. Założę się, że w Stanach jest na liście szkolnych lektur. 

19. Christopher Isherwood SAMOTNY MĘŻCZYZNA
Albo film albo książka. Nie ma potrzeby zaliczać obu. Różnią się na tyle, że może podobać się albo to albo to.
L.A. lat 60 w którym używają komputerów IBM. Nie potrafię sobie odmówić zatopienia się w świecie, którego już nie ma. Brakowało mi jednak widma śmierci, którym przesycony jest film, brakowało mi powściągliwej elegancji. Brakowało mi miłości. 
Z drugiej strony bohater jest dobrze skonstruowany. Marudzący, mizoginiczny do porzygu, stary pedał. Wstrętna, dobrze opisana ciota. Zupełnie inna od nieskazitelnego Firtha, cierpiącego tak szlachetnie, tak w milczeniu. Przystojnego i stylowego, nawet gdy siedzi na sedesie i z gołym tyłkiem podgląda przez okno sąsiadów. 

I gdzieś pośród serwitutów składanych konieczności, szalona niekonieczność szepcze im do ucha, żeby żyli, poznawali, doświadczali – czego? Cudów! Sezonu w piekle, podróży do kresu nocy, siedmiu filarów mądrości, jasnego światła pustki… Czy któremuś się powiedzie? Oczywiście. Przynajmniej jednemu. Może dwojgu, najwyżej trojgu – spośród tysięcy startujących.

20. Harper Lee ZABIĆ DROZDA
W wydaniu z 1975 są wspaniałe fotosy z Gregorym Peckiem jako Atticusem w środku, z genitaliami dorysowanymi fantazyjną dłonią ( dłonią podejrzewam w wieku szkolnym). Jednakże brakuje strony 63/64. Jeśli ktoś mógłby mi zeskanować, przysłać pocztą klasyczną bądź elektroniczną, lub po prostu kserokopię przykleić w wyznaczonym miejscu (róg ząbkowskiej i targowej powiedzmy) byłabym niezmiernie wdzięczna.
Czytałam w święta. Nie pisze się już tak dobrych książek. Utraciliśmy zdolność opisywania dzieciństwa, może dlatego, że dzieciństwo ogranicza się co raz częściej do chowu telewizorowego. Klarowność języka, miękkość metafor i tyle do czytania między wierszami. Nie miałam wrażenia, że czytam szkolną lekturę. Plus rozważania nad granicami tego co umownie kobiecie/męskie dla queerowego smaczku. Chciałabym się umawiać ze Smyk, gdyby dorosła w moich czasach. 

Naprawdę odważnym jest się tylko wtedy, gdy się wie jeszcze przed walką, że się dostanie cięgi, ale mimo to przystępuje się do tej walki tak czy inaczej i doprowadza się ją do końca bez względu na przeszkody.
[…]
Ciocia Alexandra była fanatyczką na punkcie mego stroju. Uważała, że nie ma dla mnie nadziei: nigdy nie zostanę damą, jeśli będę nadal chodziła w spodniach; gdy powiedziałam, że nie umiem nic robić  w sukience, odrzekła, że nawet myśleć nie powinnam o robieniu czegokolwiek, co wymaga spodni.

Jestem ciekawa więzi jaka łączyła Harper z Capotem. Wiem, że Capote jest opisany w ZABIĆ DROZDA, jako towarzysz Harper z dzieciństwa, nie mogę jednak wyłapać, który z dwóch prawdopodobnych typów.
21. J. K. Rowling HARRY POTTER I WIĘZIEŃ AZKABANU
22. HARRY POTTER I CZARA OGNIA
Przysięgłam sobie, że doczytam do końca całą serię. Mam niezmiernie mieszane uczucia, może potrzebuję dojść do końca literackiego procesu żeby wyrobić sobie zdanie. Może mnie to intelektualnie przerasta, bo czasem strasznie się pocę, żeby wykoncypować, czemu Rowling porzuca wątki, lubi zabijać każdego kto lepiej rokuje, nie wygrywając postaci do końca, tylko porzucając je ze znudzeniem, a niemal wszystkie, wiodące, dorosłe postacie są bezdzietnymi singlami (!) i mają szemraną przeszłość. . 
Z drugiej strony jest to pochwała niekomercyjnego stylu życia. Te dzieciaki na wskroś współczesne, bez dostępu do internetu, muszą napisać LIST by się z kimś skontaktować i nie przywiązują zbytniej wagi do wartości materialnych (nie spędzają czasu w malls, nie kupują ciuchów, nie kolekcjonują sprzętu elektronicznego, nie jeżdżą na festiwale). Nastoletni chłopcy, którzy czytają książki, zamiast obejrzeć sobie jakiegoś pornosa, pod łóżkiem trzymają figurki ulubionych zawodników sportowych, zamiast świerszczyków. Z przyjaciółmi głownie odrabiają lekcje, chodzą na przechadzki lub gawędzą zajadając czekoladę. Może z Potterem jest tak, że czytają go głównie grown ups, w poszukiwaniu niewinności, którą utracił świat?
Przyznaję jednak, podejrzenie ekscytują mnie te książki. Często dostaję jakiś dziwnych, dziewczęcych palpitacji serca podczas lektury, uruchamia się ciąg romantycznych skojarzeń. Nagle zaczynam wzdychać i wpatrywać się w sufit… 
I podobno zabiją mi Syriusza Blacka …. 


W 2012 planuję ukończyć 52BOOKSchallange. Jedna tygodniowo zamiast jednej miesięcznie. Zauważyłam jednak, że im więcej czytam, tym mniej mam na temat czytanych książek do powiedzenia.

Nie wybiorę najlepszej. Najgorszej też nie. I chyba już polskich książek też czytać zbyt wiele nie będę. 
Jak zwykle proszę, sypcie swoimi typami, poleceniami. I możecie mnie zjechać, że nad Zadie Smith przekładam pornograficznie kiczowatą Gretkowską. 

3 komentarze:

Ewa Tomaszewicz pisze...

Connie Willis - wszystko, ze wskazaniem na "Nie licząc psa" i "Przewodnik stada"

Shirley Jackson - wszystko (wiele nie ma), a szczególnie "Loteria", "Zawsze mieszkałyśmy w zamku", "Nawiedzony"

Roald Dahl - "Niespodzianki"

lipshit pisze...

Dziękować.
Czekam na Twoją recenzję nowego Cunninghama. Podarowałam ją pod choinkę komuś bliskiemu i słyszałam, że jest bardzo, bardzo.

Ewa Tomaszewicz pisze...

Właśnie czytam (równolegle z przypominaniem sobie Eddingsa, tak że chwilę to potrwa). "Dom na krańcu świata" (też jedna z moich ulubionych książek ever) to to nie jest, na szczęście "Z ciała i z duszy" też nie. Czyli: jest nieźle.