piątek, 12 sierpnia 2011

KASIA PEPPER po drugiej stronie lustra

Z dedykacją dla wszystkich, którzy wątpią w istnienie KSIĄŻKI. Spin off, który powstał w między czasie prac właściwych. Dajcie znać czy chcecie jeszcze, czy jeszcze przedsmaku....

KASIA PEPPER PO DRUGIEJ STRONIE LUSTRA

Część Pierwsza

Pani Klaudyna

„Córy Koryntu” to miejsce z klasą, dla ludzi z klasą. Wiadomo, zdarzają się różne indywidua, prowokowane sytuacje i ich prostackie, przemocowe rozwiązania, ale przeważnie udaje nam się uniknąć burd czy awantur. To nie była ani burda ani awantura. To był prawdziwy, podejrzany incydent. Niecodzienne zdarzenie, oto co to było.
Może dlatego pośród dziesiątek gości, którzy przewijają się przez nasze progi każdej nocy, pośród tysięcy podejrzanych incydentów tak dobrze zapamiętałam ową dziewczynę. Wbrew obiegowej opinii, dziewczyn pojawia się u nas sporo. To znaczy pojawiają się po drugiej stronie lustra. Po tej stronie po której widać coś więcej niż tylko własne odbicie. Przychodzą najczęściej w towarzystwie panów. W parach, w trójkach, całymi stadami, ale zawsze w towarzystwie panów. Samotna dziewczyna to niecodzienny widok, niecodzienne zdarzenie. Podejrzany incydent. Jednak to nie dlatego zapamiętałam ową panienkę. Miała w sobie coś niecodziennego, skazę. Jakby kierowały nią inne apetyty, inne motywy niż kierują naszymi pozostałymi gośćmi. Sam wybór Okienka Numer Trzy jest niecodzienny. To wysublimowany wybór. Staromodny, w stylu bardzo retro powiedziałabym. Dla niecodziennych koneserów. Nie wszystkim udaje się rozwikłać tajemnicę jaką kryje Panienka z Okienka Numer Trzy. Zresztą poznanie owej tajemnicy nie jest niezbędne by zaznawać przyjemności. Z drugiej strony, nie trzeba być, dajmy na to Einsteinem, by rozwiązać zagadkę. Widziałam różne reakcje. Wymioty, wrzaski, płacze, histeryczny śmiech i awantury. Grożono mi bronią oraz pięścią, a futro Panienki z Okienka Numer Trzy zniszczono ochlapując neonowo zieloną farbą olejną. Dlatego gdy owa dziewczyna pojawiła się po raz kolejny, od razu wiedziałam, że odkryła tajemnicę. Tajemnica sprawiła, że spod sztucznych rzęs wyzierało na mnie zamglone, rozmarzone oko. Z drugiej strony wiem, że to nie przez rozwikłanie tajemnicy tamtego feralnego wieczora dziewczyna wybiegła z płaczem, gubiąc na progu mojego lokalu czarny bucik na wysokiej szpilce. Wiem, że to musiało być coś co nazywamy „niecodziennym, karygodnym złamaniem regulaminu”. Skąd to wiem? Nie podsłuchiwałam pod grubymi drzwiami Pokoju Numer Trzy. Nie podglądałam przez judasza ukrytego na zapleczu pod portretem Josephine Baker, mimo że mały vouire to jedyny sposób by dowiedzieć się co się dzieje przed obiema stronami lustra. Tak jak mówiłam, „Córy Koryntu” to lokal z klasą. Gwarantujemy naszym gościom całkowitą, acz samotną dyskrecję. Z samotności można zrezygnować za powiedziałabym, niecodzienną kwotę… ale to już inna historia. Wiem, że miało miejsce „niecodzienne, karygodne załamanie regulaminu”, bo gdy ta dziewczyna wypadła z Pokoju Numer Trzy płacząc, gdy pobiegła na ulicę zalewaną potokami deszczu, gubiąc bucik, po niesamowicie nerwowej chwili pełnej niecodziennego napięcia, po niecodziennie długich dwóch minutach, Panienka z Okienka Numer Trzy pobiegła za nią …

1 komentarz:

Renate pisze...

dedykacja nie dla mnie;) i poproszę o jeszcze..