niedziela, 17 lipca 2011

LIPSHIT OGLĄDA: Comfort Movies [1]

Ten post powstał na pocieszenie. Gdy staram się napisać coś porządnego, wymagającego, angażującego intelektualnie, wychodzi mi tylko śmierć, zgliszcza i menstruacja. To będzie comfort post. 

Jest źle. W drodze do najgorzej. Pomimo kolejnej podwyżki w korpo. Pomimo świetnej formy fizycznej (yerba and yoga). Pomimo sexu i dobrej zabawy. Pomimo wysokich niż wyższych obcasów. Pomimo świetnego projektu (gotycka proza, very freudian, I think). Jest coś co boli i uwiera już od pół roku. Jedyna sprawa w moim życiu, z którą nie mam odwagi rozprawić się raz na zawsze. Więc słonecznej niedzieli, zalegam przed kompem, słucham AIR i staram się, naprawdę staram się nie denerwować. Ktoś mógłby powiedzieć, że dobrobyt mi nie służy, ale kraina w której przyszło mi teraz żyć jest daleka od dobrobytu. Wystarczy jeden zdecydowany krok, trochę konsekwencji. Muszę tylko każdego dnia przekonywać siebie samą, że warto. Manipulacja oparta na życiowym lenistwie. Przecież nie jestem żadnym kurwa, najsłabszym ogniwem.

środa, 13 lipca 2011

Czułość


Za oknem pędzącego samochodu zmienia się struktura wymarłego miasta.

To miasto jest martwe. W poniedziałek jest martwe. We wtorek jest martwe. W środę jest martwe.

Na zakrętach mojego miasta wyrastają maszyny, których przeznaczenia nie rozumiem.