niedziela, 22 maja 2011

DZIEWCZYNA I SYRENA [3]


Gdy otwieram oczy, słońce powoli znika za linią morza. Jest czerwone i napęczniałe. Jak moje pogryzione przez syrenę usta.
Syrena opiera się na łokciu. Blade oczy łagodnie przesuwają się po moim ciele.
- Wiesz, że w moim świecie wszystkie syreny były kiedyś kobietami?
- Naprawdę? – śmieję się – Dlaczego?
- Nie ma syren, które byłyby kiedyś mężczyznami. – syrena leniwie rozczesuje loki poplątane przez moje dłonie. Jej paznokcie są mocne jak grzebyki. - Tylko dziewczyny są na tyle bezczelne i odważne by sprostać syrenom.

niedziela, 15 maja 2011

DZIEWCZYNA I SYRENA [2]


Prycham jak kotka. Syrena mówi dalej, tonem niezmąconym niczym tafla spokojnej wody;
- Widziałam Cię jak w bezgwiezdne noce wypływasz łódką. O wiele dalej niż to rozsądne. O wiele szybciej niż inni rybacy. O wiele odważniej i bezczelniej niż mężczyźni. Czasem wymiotujesz ze zmęczenia. Przechylasz się przez burtę i pijesz słoną wodę, choć wiesz, że będziesz po niej długo chorować. Widziałam Cię jak płaczesz. Jak mówisz sama do siebie w dziwnym, czułym języku, którego nie znam. Jak zaciskasz dziewczęce pięści na wiosłach, mimo że krwawią. A wszystko po to by mnie wreszcie spotkać.

niedziela, 8 maja 2011

DZIEWCZYNA I SYRENA [1]

Kiedyś miałam inne marzenia.
Wyłowić z wody syrenę. Wciągnąć ją na pokład łódki, nie bez trudu. Pozwolić by bez końca znosił nas prąd.

W słońcu suszę jej gęste loki. Dotykam policzkiem śliskiej, szmaragdowej łuski. Delikatne sutki ogrzane moim oddechem. Piersi takie piękne i takie zbędne. Zamykające się i otwierające skrzela, delikatne i różowe na brzegach, drgające co raz wolniej i wolniej. Gdy ustają w swoim ruchu, syrena zaczyna się krztusić i wypluwa odrobinę skręconych wodorostów. Nie pachnie rybą ani słoną wodą, ale muszlą, gładkością perły. W przedziwny sposób jest tego zapachu bardzo mało, jakby była obmyta do czysta, do białej ości.