poniedziałek, 3 stycznia 2011

Lista Książek Zjedzonych 2010

Klasycznie. Post otwierający każdy kolejny rok na lipshit blogu.

1.    MARGOT  Michał Witkowski 
Co prawda połknęłam na jeden raz, przyznaję. Przyznaję też, że niestety, to strasznie gówniana książka. Niedopracowana, za krótka, zbyt szybko i bez pomyślenia wydana. Tylko okładka w pytkę.
Witkowski jest świetnym, bardzo sprawnym prozaikiem z jajami. Zamysł na tą książkę jest dobry, ale została wydana zbyt wcześnie. Jest niedopracowana, za krótka i niedopieszczona. Ot, zbiór trzech szkiców, które mogły być punktem wyjścia do czegoś poważniejszego, a tak mamy wygłup na dwieście stron. Lubię gdy Witkowski zwalnia, gdy wywala z siebie subtelność i czułość. Szkoda, że woli robić za błazna.

2.    11 BAJEK Z KRÓLESTWA LAILONII Leszek Kołakowski
Przeczytane z grzeczności, więc i z grzeczności powstrzymam się od komentarza. Intencje były dobre. Ktoś chciał się ze mną podzielić czymś cennym.

3.    NOTATKI O SKANDALU Zoe Heller
Zjadliwa, świetnie napisana książka. Albo mi się stępił zmysł czytelniczy, albo wszystkie postacie są wstrętnymi hipokrytami. Żadnego oparcia w pozytywie. Świetna, nowoczesna, brytyjska proza.

4.    POWRÓT DO BRIDESHEAD Evelyn Waugh
O pięknych książkach można powiedzieć tylko tyle... że są piękne. Zalewałam się łzami gdy Julia Flyte opłakiwała w ogrodzie poronienie i kochałam się w Sebstianie Flyte równie gorąco co Karol....
Wiem, mam podły gust. Bywam gotycko sentymentalna i brytyjsko łzawa. Ale to czasami daje tyle wspaniałej przyjemności.
Kocham angielskie książki.

5.    CZARNA DALIA James Ellroy
Obsesyjna mitologizacji popkultury. Postacie jak u Czechowa. Wrzenie najprawdziwszej krwi. Seks z sobowtórem tragicznie zmarłej matki, która uosabia wszystkie nasze lęki i obsesje. Do tego oszczędny styl, nasycony szczegółem. Mięsna, wulgarna, rasistowska, mizoginiczna konwencja językowa. Bez zbędności. Tylko siła, moc, jak stal. Geniusz. Przeczytałam już „Czarną Dalię” dwa razy, zabieram się po raz kolejny, tym razem w oryginale. Polecam zapoznać się z wywiadami i biografią Ellroya. Cóż za fascynująca postać.
Zżera mnie zazdrość. Gdy czytam Ellroya mam natychmiastową potrzebę podarcia, zniszczenia wszystkich moich notatek i całkowitej przebudowy stylu.

6.    KONIEC ŚWIATA W BRESLAU Marek Krajewski
Uwaga, czytać tylko z pełnym brzuchem! Po lekturze marzę by przebrana za młodziutkiego poetę, przesiadywać w cukierni "Silesia", uchylając melonika przed olbrzymami pochylonymi nad gęstym likierkiem i struclą jabłkową, podszczypywać kelnereczkę Lottie, tą o złotych lokach, żebrząc o całusa...

7.    SZEPTY ZMARŁYCH Simon Beckett
Nie wiem po co sobie to zrobiłam. Chyba tylko dla tego żeby skończyć całą serię. No i jestem turpistką z zamiłowania.

8.    ZMIERZCH S. Meyer
Męka. Nigdy więcej amerykańskich mainstreamowych książek pop w polskich tłumaczeniach. Można z gniota zrobić jeszcze większego gniota.
Po drugie: pensjonarska literatura żyje i ma się nieźle. Czyj popęd należy tłumić jeśli nie nastolatków? Nawet jeśli kastruje się pożądanie dorastających dziewcząt, okalecza się seksualność...
Wampira można wykastrować, ale żeby tak od razu pozbawiać go jaj?

9.    KSIĘŻYCOWY PARK B.E.Ellis
Czy już nikt z wielkich nie może po prostu pozostać sobą? Czy nawet mój ulubieniec B.E.Ellis musi udawać Stephena Kinga? Za tą książką kryje się wielki, postmodernistyczny koncept ala deux et machina. Dbałość o szczegół jest imponująca, ale co z tego, skoro książka niezmiernie męczy. Granica między pastiszem a drętwym horrorem nie jest artystycznie zatarta, a jedynie nieskutecznie rozmyta.

10.    UWIKŁANI W PŁEĆ Judith Butler 
Gender, gender i postgender.

11.    H.P. LOVECRAFT. PRZECIW ŚWIATU, PRZECIW ŻYCIU. M. Houellebecque
Cały rok non stop kolor. Nigdy mi się ten duet nie znudzi.

12.    KTOŚ WE MNIE Sarah Waters
Książka tak nieciekawa, że nawet zapomniałam o tym, że nie skończyłam jej czytać. W efekcie przeleżała nietknięta ponad rok.
Nudne, brytyjskie pisarstwo według najlepszych gotyckich wzorców (James, Bronte). A ja kocham nudne brytyjskie pisarstwo.
Ostatnio w bibliotece;
K. Frr : A gdzie jest cały Henry James?
Bibliomen; Nie ma.
K. Frr: Jak to nie ma?
Bibliomen: Nie ma. Nikt tego nie czyta.
K. Frr: < z mega fochem> To ja idę sprawdzić czy Prousta też wypieprzyliście na makulaturę.

13.    POLITYCE CIAŁA I POŻĄDANIA W KULTURZE AUDIOWIZUALNEJ Praca zbiorowa.
Parę błędów merytorycznych, nierówny poziom wybranych esejów. Dla średnio zawaansowanych. Ze swojej strony polecam essej Izy Frankiewicz o Barneyu i Cremasterach.

14.    MOJA LES Zofia Staniszewska
http://lipshitblog.blogspot.com/2010/12/lipshit-czyta-moja-les-zofia.html
A jaka burza mózgów na facebooku. Zbiorowo nigdy nie byłyśmy tak zgodne. 

15.     THE HAUNTED / NAWIEDZENI Chuck Palahniuk
Genialna książka. Tylko dla najbardziej wytrawnych i wytrwałych koneserów makabry. Dla tych, którzy mimo prowokującego stylu gore umieją czytać pomiędzy wierszami.  Dla tych, dla których turpizm jest najlepszym sposobem opisywania realności świata. Dla tych, którzy żyją w mylnym przekonaniu, że po AMERICAN PSYCHO nie można posunąć się dalej w opisie rozkładu ciała.

Chuck wydobywa z niebytu formułę gotyckiego opowiadania (Poe, Shelley, Stoker, Byron, Dekameron) i nadaje mu nowoczesny wymiar.  Przywraca intensywność krótkiej, morficznej formy zbioru opowiadań. Opowieść o potworze jakim jest nasze własne ciało (innermonster) i pragnienie sławy (outmonster).
Chuck kolekcjonuje ludzi, którzy mdleją lub wymiotują podczas publicznego czytania The Haunted, prowadzi dokładne statystyki.  I uwierzcie, popisowe GUTS / FLAKI nie są najmocniejszym, najbardziej obrzydliwym fragmentem. To zaledwie odchrząkiwanie tenora.
Modernizm dla najbardziej zawaansowanych. Ta książka rzeczywiście coś zmienia w historii literatury XXI wieku. Historii, która nawet jeszcze nie powstała. Chuck chwali się, że stworzył nowy gatunek horroru, przesuwając granice tzw. body horror. To prawda.  Stworzył coś zupełnie nowego.

W tym roku nie wybiorę najlepszej i not fucking ever again pozycji na liście. Ale jak zwykle chętnie dowiem się co wy czytałyście. Uwielbiam inspirować się czytelniczym gustem inteligentnych dziewcząt. Ładnie skomponowana półka z książkami podnieca mnie bardziej niż szuflada pełna koronkowej bielizny.

11 komentarzy:

Labryska pisze...

Sarah Waters uwielbiam, ale jednak głównie za "Muskając Aksamit" i "Złodziejkę". Choć "Niebanalnej więzi" i "Pod osłoną nocy" też nie mam nic do zarzucenia. "Ktoś we mnie" był już raczej przeciętny. Z pozycji, które w tym roku przeczytałam polecam "Biegając z nożyczkami" Augustena Burroughsa i "Kwiat pustyni", jeśli jeszcze nie czytałaś.

lipshit pisze...

"Biegając z nożyczkami" jest moim następnym typem do przełknięcia. Jakoś chodzi za mną ta książka. Jak zwykle bardzo trafnie Labrysko :)

Karolina pisze...

od pewnego czasu próbuje wypożyczyć Ogrody K.bo ciekawi mnie czy książka jest naprawdę tak dobrze napisana, czy to zależy od gustu, ale chyba będę zmuszoną ją kupić..
Od tak dla rozrywki polecam - "Frida" Mujici Barbary Louise , całkiem zabawna książka o lubieżnej, hedonistycznej Fridzie, która tak jak my wszytkie lubi zabawe..

lipshit pisze...

To jest dobrze napisana książka. Możesz się nie zgadzać z moim zachwyconym pianiem nad fabułą, bohaterami, scenerią, ale na pewno nie można Fresanowi odmówić mistrzowskiego warsztatu i ogromu pracy jaką włożył, by dogłębnie zapoznać się z życiem Barriego.

Koniecznie daj znać jak wrażenia. Narobiłaś mi apetytu by tą podróż odbyć raz jeszcze....

Anonimowy pisze...

Lipshit- moze etat zawodowego krytyka literackiego jest Twoim przeznaczeniem?;)

lipshit pisze...

How ironic....
Niestety, to niemożliwe. Moim tanim, podłym gustom łatwo schlebić.

Anonimowy pisze...

mow co chcesz ale ja tak wlasnie to widze;)
ps.i wcale nie uwazam, ze krytyk to taki sfrustrowany, niezrealizowany artysta;)

Ciervvona pisze...

O przepraszam Kasiu F. za tą straszliwą pomyłkę!

lipshit pisze...

Och, frustracja mi nie grozi. W żadnym względzie.
Na razie cipki wolę wyrywać na "pornografa grafomana". "Krytyk" nie ma takiej mocy oddziaływania.

lipshit pisze...

Ciervvona>>>> na szczęście wystarczy poprawić tylko jedną literkę.

Ciervvona pisze...

Tak też uczyniłam! :)