sobota, 6 listopada 2010

Tonight, we toast!

Dziś czwarte urodziny lipshit bloga. W wieku czterech lat umiałam już płynnie czytać, ale nie umiałam ani liczyć ani napisać nic więcej ponad krzywe i kanciaste „katarzyna”. Nigdy nie lubiłam mówić na siebie „Kasia”.
Będę dziś piła i stawiała shoty. W podziękowaniu za kolejny rok obecności w moim życiu. Tequila shots of course. Za rok, mam nadzieję, spotkamy się wszystkie, na wielkim, publicznym placu, gdzie będę wymachiwała moją pierwszą książką i butelką Bollingera, pod seledynową parasolką.
Dla tych wszystkich, którzy nie dadzą dziś rady napić się ze mną ze oszronionych shot glassów, dziesięć cytatów, z dziesięciu, moim zdaniem najistotniejszych tekstów z ostatnich czterech lat. Dobrze jest móc widzieć, że układają się w historię.
Dla tych wszystkich, którzy chcieliby, a z różnych przyczyn nie mogą dziś być z Katarzyną Frank, szepczę;

Make a wish…
Postaram się je spełnić.

TONIGHT WE TOAST!!!!

Ten…
CAŁY CZAS MAJ I MAJA (luty 2007)
Aż żebra rozsuną się w niespodziewanych kierunkach, by zrobić miejsce na nowe organy, przypominające kształtem stulone w pączkach kwiaty.

Nine…
SCENA Z ŻYCIA PORANNEGO (listopad 2008)
Mówię:
Wiesz… Śniło mi się dziś, że spotkałam Twoje siedemnaście wcieleń. Każde z nich i te męskie, i te kobiece, miało na imię Alicja.
 M.:
Wiesz, że suszenie włosów twoją suszarką zajmuje mi dwanaście minut, a moją tylko sześć…

Eight…
LOVE ME, LOVE ME, I’M THE ONE  (styczeń 2009)
Nalewasz mi następnego drinka, od niechcenia, mimo, że i tak szumi w głowie. Nagle, jakiś gest, zapodziany, niespodziany. Lądujemy na dywanie. Chcesz? Mogę Ci opowiedzieć wszystko bez ogródek. Pod sukienką masz mniej bielizny niż się spodziewałam. Rude włosy pachną tak jak pachnie lato. Tropię piegę za  piegą. Mam mniej czasu niż bym chciała. Przyciskasz mnie mocno do swojego białego brzucha.

Seven…
KLEJNOT (luty 2009)
Masturbowałam się dzisiaj rano. Wcześnie. Gdy świat był jeszcze szary, ledwo co wykluł się ze skorupki czarnego jajka. Mocno odchyliłam się na obrotowym krześle. Przewieszona przez poręcz napięłam mocno wszystkie mięśnie. Lubię tak. Poczuć to w nogach, w karku, poczuć jak szyja wygina się pod nienaturalnym kątem. Poczuć plecy wyprężone w łuk, jak most po którym z łoskotem przetacza się moja rozkosz. Myślałam o Marylin Monroe. Niegrzecznej, ubranej w jeansy i biały luźny podkoszulek Marylin, która mówi zaskakująco niskim głosem…
- Że co mam Ci zrobić? Jesteś stuknięta, wiesz…? –


Six…
ZAGUBIONA W SZTUCZNYM ŚNIEGU (luty 2009)
Jestem twoją małą striptizerką. Zamkniętą w szklanej kuli, zagubiona w  sztucznym śniegu. Potrząśnij mną kiedy chcesz, wzburz mój świat, a zatańczę dla ciebie.

Five…
GOOD GIRL (kwiecień 2009)
Gdzie to zrobimy? Jak to zrobimy? W jakimś przejściu, na jakiś schodach? W twoim brudnym mieszkaniu na poddaszu nędznej kamienicy? Czy wydębisz ode mnie kasę na hotel i będziemy się tarzać w wykrochmalonej pościeli, która nie ma żadnego zapachu? Co mi zrobisz? Chwycisz mocno za kark? Wyrwiesz parę włosów? Podrzesz rajstopy na które matka dała mi dwadzieścia dolarów? Weźmiesz sobie coś na pamiątkę?

Four…
TWINS IN BLACK (lipiec 2009)
Przypominam sobie Twoją czarną sukienkę i wszystkie skarby pod nią ukryte. Skarby zakazane, których już potem na zawsze będę sobie odmawiać. Zaskakujące śliskie i ciepłe. Zmieniające kształty. Przypominam sobie rozmazaną czerwoną szminkę i rozpływające się smoky eyes. Ze sztucznych rzęs spływają nienaturalne łzy, czarne i gęste. Rozmazane strużki sprawiają, że wyglądasz jeszcze piękniej. Czasem lubiłam doprowadzać Cię do płaczu, dla samej przyjemności patrzenia jak miękniesz.

Three…
INNER SIDE OF WET (sierpień 2009)
Przez drugi dzień udaję, że w ogóle o Tobie nie myślę. Nocą masturbuję się powtarzając w myślach wszystko co zaszło, całą łóżkową gimnastykę. Wyobrażam sobie, że patrzysz na mnie, jak ślizgam palcami po nabrzmiałej łechtaczce. Leżysz obok mnie, całkowicie ubrana, nawet w butach, które brudzą białą pościel i patrzysz, muskasz mnie błękitnymi oczami, z czułym rozbawieniem. Odgarniasz swoje czarne włosy na kark i  mruczysz mi do ucha
        Czy wiesz, że kiedyś ożenię się z Tobą…? –
Wtedy dochodzę.

Two…
SERIO, SERIO, SERIO (sierpień 2010)
Serio, serio, serio. Odmawiam bycia serio. Nie interesuje mnie serio. Chcę być sobą, kopniętą, barwną, wciąż pakującą się w jakieś pokręcone przygody. Chcę unosić się nad ziemią i bujać w obłokach. Chcę wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia i mnogość wcieleń w obrębie zaledwie jednego życia. Chcę rozsadzać ramy rzeczywistości tylko i wyłącznie za pomocą swojej wyobraźni i wiary w bycie sobą, czarującą, jedyną w swoim rodzaju. Grzecznie, acz stanowczo odmawiam zejścia na ziemię. Żyć we własnym świecie? A który świat może być dla mnie realniejszy niż ten własny?

Two and a half….
PONYTAIL (sierpień 2010)
Sex? – odpowiadam z namysłem, jakby pytanie było skierowane do mnie -  Sex nie stanowi żadnego problemu. Sex jest łatwy. Prosty do odnalezienia. Wystarczy, że wezmę do ręki telefon, zajrzę do skrzynki mailowej, dokładnie się rozejrzę. – zaciągam się papierosem. Dziewczyny patrzą na mnie z odrazą, z niechęcią. – Nie. Nie przechwalam się. To nie dotyczy tylko mnie. Dotyczy to też was, każdego na tej sali. Sex jest zawsze na wyciągnięcie ręki. Sex jest najprostszy do zdobycia.

One…
STATEMENT (październik 2010)

To już nie jest era postmodernizmu. Jesteśmy postcamp. Postqueer. Postgender.


It is not postmoderne anymore. It is postcamp. Postqueer. Postgender. 

… LIFTOFF!





2 komentarze:

Labryska pisze...

Piękny jubileusz :)

filippa.eilhart pisze...

No to wszystkiego najlepszego!