piątek, 19 listopada 2010

Jeff, Nicole i Katarzyna Franciszek

17 listopada 2010

Miałby czterdzieści cztery lata. Uwielbiał Morriseya. Świętowanie jego urodzin staje się na lipshit blogu tradycją.

Jeff, Katarzyna Frank i Nicole Blackman. Moje autorskie tłumaczenie jej spoken poem „ To the boy who exploded, to the boy who drowned, to the boy who fell from stars”. (taken from “Blood Sugar”). Środkowa zwrotka, o chłopcu który utonął. To o Jeffie. Dosłownie, literalnie, biograficznie. Żadnych nadinterpretacji.

wtorek, 16 listopada 2010

TRZYNAŚCIE PISARSKICH PODPOWIEDZI Chuck Palahniuk

Oto jeden z 36 esejów Chucka Palahniuka z jego kursów kreatywnego pisarstwa. W moim autorskim tłumaczeniu, które powstało na użytek własny. Rady bardzo celne i trafne. Może komuś również się przydadzą.

13 PISARSKICH PODPOWIEDZI
CHUCK PALAHNIUK



Dwadzieścia lat temu, w Boże Narodzenie, spacerowałem wraz z przyjaciółką po śródmieściu Portland. Mijaliśmy duże domy handlowe: Meier & Frank… Fredrick and Nelson… Nordstroms… W wielkich oknach wystawowych były proste, ładne scenki; manekin w fajnych ciuszkach czy butelka perfum siedząca sobie wygodnie pośród sztucznego śnieżku. Jedynie wystawa J.J. Newberry Store, niech mnie ściśnie, była wypełniona lalkami, kolorowymi łańcuchami, zestawami sztućców, zestawami śrubokrętów i poduszek, odkurzaczami, wieszakami z plastiku, kwiatami, prawdziwymi i sztucznymi, cukierkami – wiecie o co mi chodzi. Każdy z tych przeróżnych przedmiotów miał naklejoną cenę wypisaną na kawałku spłowiałego, czerwonego kartonu. Gdy przechodziliśmy, moja przyjaciółka, Laurie, przyglądając się, powiedziała;
-    Ich dekoracyjna filozofia to pewnie „Jeśli wystawa nie wygląda wystarczająco dobrze – upchnij jeszcze trochę”. –

poniedziałek, 15 listopada 2010

INNER SIDE OF WET Rozdział V

WEWNĘTRZNA STRONA WILGOCI

ROZDZIAŁ V


Przez pierwszy dzień prawie w ogóle o Tobie nie myślę. Najedzona Twoim ciałem przesuwam Cię do kategorii wspomnienia. Gdy zapada zmrok i pojawia się zapach zmęczonego miasta, na czubku języka osiada pierwsza kropelka głodu.

Przez drugi dzień udaję, że w ogóle o Tobie nie myślę. Nocą masturbuję się powtarzając w myślach wszystko co zaszło, całą łóżkową gimnastykę. Wyobrażam sobie, że patrzysz na mnie, jak ślizgam palcami po nabrzmiałej łechtaczce. Leżysz obok mnie, całkowicie ubrana, nawet w butach, które brudzą białą pościel. Patrzysz, muskasz mnie błękitnymi oczami, z czułym rozbawieniem. Odgarniasz czarne włosy na kark i  mruczysz mi do ucha;
–    Czy wiesz, że kiedyś ożenię się z Tobą…? – 
Wtedy dochodzę.

INNER SIDE OF WET Rozdział IV

WEWNĘTRZNA STRONA WILGOCI

ROZDZIAŁ IV

I teraz gdy jest już po wszystkim, powinnam móc odetchnąć. Niestety, wciąż nie mogę złapać tchu. Pozbawiasz mnie powietrza.

Po gładkiej powierzchni drzwi osuwam się na podłogę. Zmiażdżona orgazmem, jak zwykle na kilka minut pozbawiona wzroku. Oddech wyrównuje się. Pierwsza fala zatrzymana, ale kilka chwil dalej wciąż czai się tsunami, które zatopi wszystko. Tego pożaru nie da się w żaden sposób ugasić. Płomień zeżre wszystko.

Przecieram mokre oczy, rozmazując maskarę na płonących policzkach. Stoisz nade mną, ocierając pot znad górnej wargi, wznoszona szybkim oddechem. Spodnie masz opuszczone do kostek. Zaczynam się śmiać. Odwracasz wzrok. Mój chichot jest zaraźliwy i pozwala ukryć czułość, która wychodzi na wierzch jak oznaki ciężkiej choroby.

INNER SIDE OF WET Rozdział III

WEWNĘTRZNA STRONA WILGOCI

ROZDZIAŁ III

Czasem wyobrażam sobie, że tamtej nocy, całe życie, które tętni pod przykryciem ulic, na chwilę ustało. 

Przebudziłam się z gorączkowego snu. Śniło mi się, że jestem w Twoim domu i pijana rozrzucam wokół siebie przepoconą pościel, wściekle zrywam z siebie mokre ubranie. Usiadłam na skraju łóżka dysząc ciężko. Płakałam przez sen. Chciało mi się pić. Byłam zaskakująco trzeźwa. W przeczuciu katastrofy zaczęłam się skradać na palcach do zamkniętych drzwi.

Korytarz był pusty. Gładkie drzwi pozamykane. Wiedziałam tylko gdzie jest łazienka. Patrzyłam przez chwilę na zabawki wciśnięte w róg korytarza, na samochodziki i pluszaki.  W dole schodów paliło się chybotliwe światło. Przytłumiona muzyka i strzępki słów. Udało mi się złowić frazę „use somebody”.
–    Ocho! Wampirzyca nie śpi. – pomyślałam – Muszę być ciszej niż cicho.

sobota, 13 listopada 2010

INNER SIDE OF WET Rozdział II

WEWNĘTRZNA STRONA WILGOCI

ROZDZIAŁ II

Wszystko ma swój początek, jednak nie umiem odnaleźć w pamięci momentu kiedy to się zaczęło. Od pierwszego spojrzenia wiedziałam, że chcę Cię mieć. Już wtedy gdy nawet nie wiedziałaś, że patrzę. Wydaje mi się, że pragnęłam Cię jeszcze na długo przed tym jak Cię poznałam.

Oczywiście najłatwiej jest powiedzieć, że wszystko zaczęło się od Twojej rudej żony, ale to nieprawda. Pracowałam z nią, byłam raz czy dwa na szybkim drinku, wszystko. Znam ją dobrze na tyle by wiedzieć, że to nie ma żadnego znaczenia. I na tyle mało by nie mieć najmniejszych wyrzutów sumienia. Mnie to nie dotyczy. Twoja ruda żona to wyłącznie Twoja sprawa.

INNER SIDE OF WET Rozdział I

WEWNĘTRZNA STRONA WILGOCI

ROZDZIAŁ I

Gdy otwieram drzwiczki samochodu jestem już cała wilgotna. Przygotowana od momentu gdy skończyłyśmy ostatnio. Otwarta zanim wszystko się na dobre zaczęło. Trochę walczę z radiem ukrytym pośród gładkiej, skórzanej tapicerki, ale zbytnio trzęsą mi się ręce. Mam sucho w ustach i mokro w majtkach.

Przez moment chcę żebyś w ogóle się nie pojawiła, nie wsiadła. Przez moment chcę uciec gdzie pieprz rośnie. Przez moment chcę się szybko zaspokoić, tutaj, na przednim siedzeniu Twojego samochodu. Zajęłoby mi to zaledwie kilka sekund. Myślę o mokrej plamie jaką celowo zostawiłabym na ciepłym fotelu. Twoja ruda żona kręciłaby nosem i wierciła się, mówiąc ;
– Coś tutaj dziwnie pachnie… jakby… -

Myślę, żeby się zaspokoić, tylko po to by móc odważnie spojrzeć Ci w oczy. Oszukać, że jestem panią własnego pożądania.

piątek, 12 listopada 2010

Body double

We are a couple, 
when our bodies double.

Poznaję od nowa swoje dłonie. Są do krwi zniszczone nieustanną pracą we wnętrzu twojego brzucha.

-    Wejdź, rozgość się. – mówisz.

Wskazujesz mi szpitalne krzesełko o podpiłowanych nogach. Grzecznie siadam. Posłusznie zsuwam kolana. Jak uczennica.

Związujesz mi na plecach dłonie. Srebrną taśmą izolacyjną. Mocną i pospolitą. Zawsze marzyłam o czarnej wstążce, którą wpierw przeciągnęłabyś między udami.

Na brzegu szpitalnego stołu siedzi twój sobowtór. Zapraszająco rozsuwasz jego nogi.

sobota, 6 listopada 2010

Tonight, we toast!

Dziś czwarte urodziny lipshit bloga. W wieku czterech lat umiałam już płynnie czytać, ale nie umiałam ani liczyć ani napisać nic więcej ponad krzywe i kanciaste „katarzyna”. Nigdy nie lubiłam mówić na siebie „Kasia”.
Będę dziś piła i stawiała shoty. W podziękowaniu za kolejny rok obecności w moim życiu. Tequila shots of course. Za rok, mam nadzieję, spotkamy się wszystkie, na wielkim, publicznym placu, gdzie będę wymachiwała moją pierwszą książką i butelką Bollingera, pod seledynową parasolką.
Dla tych wszystkich, którzy nie dadzą dziś rady napić się ze mną ze oszronionych shot glassów, dziesięć cytatów, z dziesięciu, moim zdaniem najistotniejszych tekstów z ostatnich czterech lat. Dobrze jest móc widzieć, że układają się w historię.
Dla tych wszystkich, którzy chcieliby, a z różnych przyczyn nie mogą dziś być z Katarzyną Frank, szepczę;

It's never over

IT’S NEVER OVER
Pass me my coat. 
I’m not afraid to leave.

-    Sex. Literatura. Gastronomia. Tylko to mnie interesuje. – mówię krusząc potrójny lód między zębami. Ostatnio nie pijam piwa.
-    Przeczysz sama sobie. – Z. wierci się niespokojnie łypiąc na mnie spod blond grzywki.
Odkąd wprowadzono zakaz palenia w lokalach jednoizbowych wiele dziewcząt kręci się i wierci. Z ławek i siedzeń nagle wyrasta gąszcz szpileczek, tak cienkich aż niewidocznych. Zamiast smrodu papierosowego dymu, zapach potu i nikotynowego głodu.
-    Przed chwilą opowiadałaś jak to chcesz zniknąć na najbliższy miesiąc. Chcesz pisać. Raz mówisz, że masz dosyć randek i podrywów, a raz, że interesuje cię tylko sex…
-    …. pornografia. Powinnam była powiedzieć pornografia. – wzdycham - Choć to nie do końca to samo. Czy sam seks może być lepszy od wyobrażenia o seksie? Czy mogłabyś bzyknąć kogoś w kim podkochujesz się od czasów liceum, czy może szkoda byłoby przerwać grę wstępną, która trwa od kilkunastu lat?