piątek, 27 sierpnia 2010

Skąd się wzięła Katarzyna Frank?

W odpowiedzi na pytanie zadawane z zadziwiającą regularnością (ustnie, pisemnie, wirtualnie bądź w aksamitnych ciemnościach sypialni). Skąd się wzięła Katarzyna Frank?

Frankie. Franek albo Franka.
Katarzyna. Zawsze Katarzyna, czasem Kate. Nigdy Kasia ani Kaśka.
I'll tell her that people must earn the right to use her nickname, that forced intimacy is an ugly thing. (Nicole Blackman)



Za wczesnego młodu, to była moja ulubiona książeczka, autorstwa Pani Św Lezby Konopnickiej.  O wstrętnym, niegrzecznym Franku, który pudla Panny Gertrudy za pomocą kota molestował. Pozwolę sobie przytoczyć fragment;

—    A co tam za hałas?
—    To Franek wrzeszczy!
—    Cóż mu się stało?
—    A nic. Tak, z rozpusty!


W krainie nastoletnich marzeń, wzrastająca w ogrodach brytyjskiej, zmurszałej posiadłości, skacząca po przegniłych gałęziach i siejąca popłoch na proszonych herbatkach z pastorem, homoerotyczna i androgyniczna, w spodniach ale z pomalowanymi ustami, zawsze miałam na imię Frankie. Albo Charlie…

Główna bohaterka książki "In the cut" Susanny Moore ma na imię Frannie. Książka ta zmieniła już na zawsze moje pojmowanie zarówno erotyki, jak i pornografii.

Okładka pierwszej płyty Amy Winehouse. Frank. Z obu stron. Porzucone, srebrne sandałki na obcasiku, różowy oversized top, czarne włosy, czarny piesek.

Donnie Darko. Królik ma na imię Frank.

Podpułkownik Frank Slade. 

Doktor Frank N. Furter. To mój ulubiony doktor ze wszystkich doktorów. Przebija nawet dwunastego.

Frank Booth z Blue Velvet. Scena, w której jego przyjaciel śpiewa “In dreams”, wymalowany, in drag, z dramatyczną fifką, a Frank powtarza za nim słowa, jak powtarza się słowa w zapomnianym śnie, jest jednym z moich najgłębszych, metafizycznych doświadczeń. Gdy widziałam tą scenę po raz pierwszy, zamiast normalnej reakcji „what the fuck?”, poczułam mocne deja vu. Jakby coś przeskoczyło w głowie powracając na właściwe miejsce. Jakbym zrozumiała.

In dreams I walk with you
In dreams I talk to you
In dream you are mine


I w ten sposób Frank przyrósł do Katarzyny, jako nieprzemijające ostrzeżenie. Frank jest always around, nie spuszcza Kate z oka. Czasem wydostaje się i sieje zniszczenie jako ojcowska figura, obnażając pierwotne pragnienia i matriarchalne strachy.
Katarzyna Matka, zewnętrzna, ukształtowana powłoka spotyka się z Frankiem Ojcem, Frankiem mieszkającym w środku, nie znającym norm ani ograniczeń. Yeah, fucker!

9 marca, który w latach przestępnych jest 69 dniem roku, jest dniem św Katarzyny i św Franciszki równocześnie. Obchodzę wtedy imieniny. Liczby związane z tym dniem to trzy lub liczby podzielne przez trzy, tak samo jak w przypadku moich urodzin.

Katarzyna Franciszek. Bez nazwiska.

6 komentarzy:

Joanna pisze...

Joanna Baluk. Miło mi.

lipshit pisze...

Och, z dużą dozą nieśmiałości podchodzę do odważnej jawności...

Joanna pisze...

Och, jawność to jest połowiczna, dość schizofreniczna.
Powiedziałabym.

lipshit pisze...

Aż strach się bać!

Joanna pisze...

Skoro strach się bać, to samo banie się nie może być takie straszne. Albo jest wręcz przeciwnie tylko boję się do tego przyznać. Bywa najróżniej. Zwykle gorzej niż lepiej. Ale tak, mam się świetnie.

Labryska pisze...

Dzięki za wyjaśnienie, mnie również to ciekawiło :)