sobota, 28 sierpnia 2010

Ponytail

Siedzimy wygodnie na czarnych sofach. Same dziewczęta. Na białym stoliczku podświetlanym od spodu przeróżne szklanki i kieliszki. Wybieram swoją, pękatą i niską. Upijam łyk jamesona. Biorę do ust kostkę lodu i rozgryzam ją. Lubię jak zimne okruszki łaskoczą język. Lubię ten agresywny, bezlitosny dźwięk łamanego lodu pod zębami.
-    A co z sexem? – pyta blondynka o krwiście czerwonych ustach – Jak singielki mają sobie radzić z sexem?
-    Sex? – odpowiadam z namysłem, jakby pytanie było skierowane do mnie -  Sex nie stanowi żadnego problemu. Sex jest łatwy. Prosty do odnalezienia. Wystarczy, że wezmę do ręki telefon, zajrzę do skrzynki mailowej, dokładnie się rozejrzę. – zaciągam się papierosem. Dziewczyny patrzą na mnie z odrazą, z niechęcią. – Nie. Nie przechwalam się. To nie dotyczy tylko mnie. Dotyczy to też was, każdego na tej sali. Sex jest zawsze na wyciągnięcie ręki. Sex jest najprostszy do zdobycia.
Dziewczyny kiwają głowami. Przez chwilę nad stolikiem wisi gęsta cisza pełna papierosowego dymu w czterech różnych gatunkach. Potem dziewczyny zaczynają rozmawiać między sobą.

Rozmowa nudzi mnie. Klub nudzi mnie. W głowie zaczyna powoli kiełkować plan. Plan ucieczki.

Wejdę do salonu. Zrzucę wysokie buty. Na czubkach bosych stóp, na obdartych o setkę obcych podłóg piętach, zakradnę się do Ciebie.
Rozparta na kanapie, w męskiej pozie, czekasz. Dokładnie oglądasz każdy mój ruch, jak akcesoria, którymi obwieszają się nieśmiałe kobiety. Starasz się sprawiać wrażenie, że to na Ciebie nie działa.
Dobrze wiesz, że różnię się od innych dziewcząt. Każdej nocy posuwam się co raz dalej. Interesuje mnie tylko i wyłącznie przekraczanie własnych granic.
Rozpinam obcisłe jeansy. Jednym krokiem wychodzę z nich jak z zaklętego kręgu, gdy już leżą porzucone na podłodze. Nie mam na sobie majtek.
Nachylam się nad Tobą i patrząc w oczy łączę Twoje nogi. Siadam okrakiem. Brudzę materiał delikatnych spodni od garnituru. Drżącą dłonią rozpinasz kołnierzyk swojej bluzki. Widzę kroplę potu spływającą zza ucha. Moja twarz nad Twoją twarzą. Moje usta nad Twoimi ustami.
- Gdybyś była trochę młodsza… - mówię owijając sobie Twój czarny kucyk wokół pięści – Gdybyś była młodsza, zostałabyś moją dziwką. Moją małą dziwką, z zadartą sukienką… Pieprzyłabym Cię czarnym strap on dildo… Dobrze wiem, że zrobisz wszystko byle tylko, przez chwilę, poczuć to co ja…

8 komentarzy:

Joanna pisze...

Seks nie jest żadnym problemem, wszędzie go pełno, jeśli naprawdę chcesz, jeśli się nie boisz, to zawsze go znajdziesz. Jeśli mówisz, że źle ci bez niego to znaczy tylko tyle, że z jakichś powodów wcale do niego nie dążysz i najpewniej też wcale go nie chcesz.
Każdy lubi być czasem dziwką. Każdy lubi mieć czasem jakąś dziwkę.

lipshit pisze...

"Every woman has an itch and every nice girl secretly wants to switch."

seaistmus pisze...

"Sex was really easy. There was sex everywhere. It didn't really mean too much. Love, love was the hard thing to find. Even if you were looking for it, which not too many people were. And even if you found it, which not too many people did, even if it was right there in front of you. No; how could you see it with all the sex in the way? "

Joanna pisze...

"Wzięła słownik i sprawdziwszy jedno słowo, pokiwała głową"

lipshit pisze...

Saint Gia!

Jak trafnie, mniam!

Labryska pisze...

Zgadza się, seks jest wszędzie na wyciągnięcie ręki, nawet dla osoby mało atrakcyjnej. Nasze czasy aż kipią seksem, chociaż i w przeszłości nie było inaczej, tylko może mniej jawnie. Gorzej z miłością, żeby ją odnaleźć trzeba niemałej wytrwałości i samozaparcia. Żeby znaleźć partnera/kę jednonocną przygodę, wystarczy tak naprawdę wejść na odpowiedni czat lub portal. No problem. Kandydatów/ek będzie aż nadmiar.

obsession000 pisze...

Dlaczego nawet najświętsza kobieta lubi być czasem dziwką? Lub mieć swoją dziwkę?

lipshit pisze...

W naszej bipolarnej kulturze, na dwóch krańcach pojmowania kobiecej seksualności umieszcza się świętą i dziwkę. Ani święte ani dziwki nie istnieją. Istnieje za to kobiece libido, mocne i zmienne, jak płomień, który za pomocą bipolarnego kategoryzowania / wartościowania próbuje się kontrolować.