czwartek, 19 sierpnia 2010

MY Nicole Blackman

MY
Nicole Blackman
(tłm. Katarzyna Frank)

Jest nas naprawdę sporo, tutaj, w Nowym Jorku, no wiesz.
To my kładziemy się wcześnie, z błotnymi maseczkami na twarzy
I tuzinami nieużywanych świeczek rozstawionych po pokoju.


Jak zahipnotyzowane, nurkujemy w paczce ziemniaczanych czipsów
I pochłaniamy je dopóki Ted Kopper nie skończy opowiadać
Tego co zazwyczaj opowiada.

Urodziny to naprawdę nie jest żadna wielka sprawa.
Staramy się nie robić zamieszana, bo każdego roku
Zbliżamy się do 30,
Zbliżamy się do nie posiadania, do już na zawsze nie posiadania
Męża i dziecka
A przysięgałyśmy, że w tym wieku, już dawno będziemy je mieć.

Organizujemy nasze szafy,
Robimy pesto,
Szyjemy plisowane spódniczki,
Prowadzimy pamiętnik
I czytamy – dużo.
Obejrzałyśmy każdy cholerny film z najbliższej wypożyczalni.

Gdy mijamy Baby Gap
Pobolewa nas w klatce piersiowej.

Przyglądamy się naszej najlepszej przyjaciółce i zastanawiamy się
Hej, dlaczego by nie
W końcu wiem co lubi w łóżku.

Wiemy jak zrobić naprawdę dobre chilli
Ale i tak zawsze smakuje dziwnie gdy zjadamy je same.

Gdy kichamy nie ma nikogo, kto życzyłby na zdrowie.

Najgorzej jest jednak z muzyką,
Piosenkami, które wylewają się z wind i taksówek,
Z głosami wpełzającymi między uszy i szeptem
Ta jest właśnie o tobie, słonko.
Ta jest dokładnie o tobie.

Brak komentarzy: