sobota, 14 sierpnia 2010

ANDROSFINX Sypialnia bóstwa

Część trzecia
Sypialnia bóstwa

[…]
Rudy paź wlecze za sobą syrenę, o włosach w kolorze tęczy i oczach zasnutych śmiertelną mgłą, jak szmaragdowe paciorki. Chcę ją złożyć Faraonowi w darze. Mogę go nauczyć jak ją zjeść, jak ją wypatroszyć, od której strony rozpocząć zrywanie łusek. W zamian liczyłam na sfinksa. Jedno z tych wspaniałych stworzeń, któremu mogłam połamać skrzydła, wyrwać pióra, wyrwać ogon. Faraon mógł mnie nauczyć jak je ujeżdżać, jak pofrunąć na miękkim grzbiecie wbijając mocno palce w splątaną grzywę. Chciałam poznać zapach sfinksa, zapach sierści rozpalonej blaskiem nieznanych słońc. Chciałam nauczyć się jak odnajdować wśród złotego piasku gniazda pełne wijących się pareczników. Chciałam zapolować na jedno z tych nagich dziewcząt o głowie kota, które po zmroku gromadzą się nad wyschniętym wodopojem.

[…]
Dziewczyna o głowie kota powoli unosi się spomiędzy nóg Faraona. Biała szata faluje i moim oczom ukazuje się puszysta, ruda kita. Faraon jest rzeczywiście bardzo niepozorny. Bardziej przypomina drogocenny posążek, niż mocarne bóstwo, które włada gwiazdami i pustynią. Nie wierzyłam w to, że potrafił się zmienić w ptaka o dziobie ze stali. Nie wierzyłam, że potrafił pożerać zmarłych. Bez siły jaką daje przypisanie do tylko jednej płci przypomina miłosną zabawkę

[…]
Zostałam wychowana w wierze, że bóstwu nie można spojrzeć w twarz. Byłam przekonana, że gdy spojrzę Faraonowi w oczy, to jakbym spojrzała w dwie gwiazdy, z całą świadomością, że wypalą mi wzrok. Tymczasem patrzę w jego intensywnie błękitne źrenice i nic się nie dzieje. Odnajduję pożądanie, jakie się za nimi kryje, pożądanie bliźniacze do mojego. Faraon jest taki jak ja. Czarnowłosy i delikatny. Jest to jedyny Faraon do którego będę mogła się zbliżyć. Jedyne bóstwo, którego siła nie zetrze mnie na proch, nie zmieni mnie w popiół. Jedyny bóg słońce, w którego promieniach pustynia wzejdzie wiosną. To nie powtórzy się już nigdy więcej.

[…]
Faraon śmieje się pokazując mi swoje tygrysie kły.
-    Nie ma dokąd uciekać. – mówi – Jeszcze tej nocy moja głowa potoczy się po stopniach pałacu.

Pierwszy pocałunek Faraona niemal odbiera mi rozum. Jego język delikatnie wsuwa się pomiędzy spragnione wargi. Pieszcząc go, ze zdumieniem odkrywam, że jest rozwidlony. Jego dwie, miękkie części delikatnie układają się po przeciwległych stronach mojego czarnego podniebienia. Nie mogę się doczekać by poczuć go między nogami.

1 komentarz:

Labryska pisze...

Bardzo lubię tematykę starożytnego Egiptu, więc jak najbardziej jestem za osadzeniem tam akcji ;)