sobota, 7 sierpnia 2010

ANDROSFINX Faraon

Część druga
Faraon

Faraon nie urodził się taki jaki powinien urodzić się Faraon. Nie urodził się tak jak powinno przyjść na świat bóstwo. Wydobyty przemocą z brzucha matki. Wątły i mały. Pozbawiony boskich przymiotów. Delikatny i kruchy. Zupełnie nieprzydatny.

[…]
Czekano na pierwsze decyzje jakie podejmie Faraon. Faraon rozparty na tronie, niczym syty kot, nie podejmował żadnych decyzji. Jedynie przemawiał w niezrozumiałym języku i rzucał powłóczyste spojrzenia spod gęstych rzęs. To nic, że potrafił nakłonić do swojej woli jednym skinieniem palca. Jego wola ograniczała się do jednego. Do procesji ciał przetaczających się przez jego łoże. Faraona interesował jedynie płacz kochanek i kochanków, którzy spali na progu królewskich komnat. Faraona, ozdobionego uśmiechem, w którym delikatnie stulał usta, nie obchodziło nic poza pocałunkami i śladami po pocałunkach.

Kapłani drżeli. On nie jest jednym z nas, ale nie jest też jednym z bóstw.

-    I po to właśnie tutaj jestem. - Brodacz gładzi troskliwie swój topór. – Odnaleźć Faraona w jego komnacie. Odszukać go w pościeli łoża, które tak rzadko opuszcza. I dać Faraonowi nowe życie, zakańczając wątłe ciało.

Przełykam kęs czarnego mięsa. Sytość pęcznieje we mnie gdzieś poza utartymi drogami, gdzieś poza brzuchem. Łowię każde słowo opowieści, spijam je łapczywie z ust ukrytych pod rudym wąsem. Jestem lekka i pobudzona, nerwowa jak pustynny wróbel. Wiem co chcę zrobić.

Brak komentarzy: