sobota, 28 sierpnia 2010

Ponytail

Siedzimy wygodnie na czarnych sofach. Same dziewczęta. Na białym stoliczku podświetlanym od spodu przeróżne szklanki i kieliszki. Wybieram swoją, pękatą i niską. Upijam łyk jamesona. Biorę do ust kostkę lodu i rozgryzam ją. Lubię jak zimne okruszki łaskoczą język. Lubię ten agresywny, bezlitosny dźwięk łamanego lodu pod zębami.
-    A co z sexem? – pyta blondynka o krwiście czerwonych ustach – Jak singielki mają sobie radzić z sexem?
-    Sex? – odpowiadam z namysłem, jakby pytanie było skierowane do mnie -  Sex nie stanowi żadnego problemu. Sex jest łatwy. Prosty do odnalezienia. Wystarczy, że wezmę do ręki telefon, zajrzę do skrzynki mailowej, dokładnie się rozejrzę. – zaciągam się papierosem. Dziewczyny patrzą na mnie z odrazą, z niechęcią. – Nie. Nie przechwalam się. To nie dotyczy tylko mnie. Dotyczy to też was, każdego na tej sali. Sex jest zawsze na wyciągnięcie ręki. Sex jest najprostszy do zdobycia.
Dziewczyny kiwają głowami. Przez chwilę nad stolikiem wisi gęsta cisza pełna papierosowego dymu w czterech różnych gatunkach. Potem dziewczyny zaczynają rozmawiać między sobą.

piątek, 27 sierpnia 2010

Skąd się wzięła Katarzyna Frank?

W odpowiedzi na pytanie zadawane z zadziwiającą regularnością (ustnie, pisemnie, wirtualnie bądź w aksamitnych ciemnościach sypialni). Skąd się wzięła Katarzyna Frank?

Frankie. Franek albo Franka.
Katarzyna. Zawsze Katarzyna, czasem Kate. Nigdy Kasia ani Kaśka.
I'll tell her that people must earn the right to use her nickname, that forced intimacy is an ugly thing. (Nicole Blackman)


poniedziałek, 23 sierpnia 2010

OSTATNIE SŁOWO Sylvia Plath

OSTATNIE SŁOWO
Sylvia Plath
(tłm. Katarzyna Frank)

Nie chcę zwykłego pudła, chcę sarkofagu
O tygrysich wzorach, i z twarzą na wierzchu
Okrągłą niczym księżyc, by wciąż zerkać.
Będę się im przyglądać gdy nadejdą
Grzebiąc pomiędzy niemymi minerałami, pomiędzy korzeniami.
Już potrafię ich zobaczyć – białe twarze, odległe niczym gwiazdy.
Teraz są jeszcze niczym, nie są nawet dziećmi.
Wyobrażam ich sobie bez ojców czy matek, jak pierwszych bogów.
Będą się zastanawiać czy byłam istotna.
Powinnam słodzić i konserwować moje dni jak owoce w przetworach.
Moje lusterko zachodzi mgłą -
Jeszcze parę oddechów i nie będzie żadnego odbicia.
Kwiaty i twarze zbielałe aż do prześcieradła.

niedziela, 22 sierpnia 2010

Dyskusja wizerunkowa

Przyznaję, śledzę na bieżąco Trzyczęściowy Garnitur. Z takim chorym zainteresowaniem, z jakim rozwiązuje się quiz w cosmopolitan. Jestem czy nie jestem? Jak daleko odbiegłam od środowiska, czy kiedy i w jakich paroksyzmach przybliżam się do niego.
Wiem, jeden blog nie reprezentuje całości, a jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale trudno jest znaleźć drugi blog pisany przez niehetero, na tyle wyczerpujący, że taki laik jak ja może dowiedzieć się czegoś nowego. Na przykład tego, że nie zdaje sobie na co dzień sprawy jak wielkim jest ignorantem czy (w wersji soft) laikiem.

sobota, 21 sierpnia 2010

ANDROSFINX Boska Woda

Część czwarta i ostatnia
Boska Woda

Na pałacowym dziedzińcu jest zadziwiająco chłodno, nawet o poranku, który jest niezwykle krótki i szybko rośnie w toksyczny upał. Poprawiam czarną szatę, która jest cała w strzępach. Faraon podarł ją na mnie tygrysimi kłami, rwał ją w pośpiechu. Z ciekawością zerkam między swoje nogi, szukając śladów. Chcę wiedzieć jak wygląda sperma bóstwa.

piątek, 20 sierpnia 2010

Czytając o Dziewczynie Smoku, mieszkając z Kasią Pe

" Tak naprawdę nie wiem kiedy zrozumiałam. Myślę, że prawdę o niej znałam od samego początku. (...) Dlatego kiedy zadałam jej fundamentalne pytanie, które musiała słyszeć tysiące razy, kiedy zostało wypowiedziane, nagle wszystko wydało się niepotrzebnie skomplikowane. Prawda była prosta.
– Kim jesteś? -  "

fragment opowiadania "Dziewczyna Smok" 

Praca nad Książką jest przygodą życia. Wszystkie motywy, wszystkie marzenia, każdy niedokończony tekst, znajdą swoje miejsce na jej kartach. Każda porzucona bohaterka zostaje wskrzeszona. Wszystkie zapomniane drogi zbiegną się.

czwartek, 19 sierpnia 2010

MY Nicole Blackman

MY
Nicole Blackman
(tłm. Katarzyna Frank)

Jest nas naprawdę sporo, tutaj, w Nowym Jorku, no wiesz.
To my kładziemy się wcześnie, z błotnymi maseczkami na twarzy
I tuzinami nieużywanych świeczek rozstawionych po pokoju.


środa, 18 sierpnia 2010

CÓRKA Nicole Blackman

CÓRKA
Nicole Blackman
(tłm. Katarzyna Frank)

Pewnego dnia powiję maleńką córeczkę
i kiedy się urodzi, będzie krzyczeć, a ja postaram się by nigdy nie przestała.

Będę ją całować zanim położy się do łóżka
i będę opowiadać bajki tak by wiedziała jak to jest i jak być musi, by mogła przetrwać.


sobota, 14 sierpnia 2010

ANDROSFINX Sypialnia bóstwa

Część trzecia
Sypialnia bóstwa

[…]
Rudy paź wlecze za sobą syrenę, o włosach w kolorze tęczy i oczach zasnutych śmiertelną mgłą, jak szmaragdowe paciorki. Chcę ją złożyć Faraonowi w darze. Mogę go nauczyć jak ją zjeść, jak ją wypatroszyć, od której strony rozpocząć zrywanie łusek. W zamian liczyłam na sfinksa. Jedno z tych wspaniałych stworzeń, któremu mogłam połamać skrzydła, wyrwać pióra, wyrwać ogon. Faraon mógł mnie nauczyć jak je ujeżdżać, jak pofrunąć na miękkim grzbiecie wbijając mocno palce w splątaną grzywę. Chciałam poznać zapach sfinksa, zapach sierści rozpalonej blaskiem nieznanych słońc. Chciałam nauczyć się jak odnajdować wśród złotego piasku gniazda pełne wijących się pareczników. Chciałam zapolować na jedno z tych nagich dziewcząt o głowie kota, które po zmroku gromadzą się nad wyschniętym wodopojem.

piątek, 13 sierpnia 2010

Kolejny ślub

śniło mi się;

wanna wypełniona zimną, spienioną wodą. Wyciągam z niej złoty korek, mówiąc "zaraz nastawię Ci ciepłą, tylko musisz z niej wyjść".
różowo fioletowe światło, złote na brzegach, które marszczą się niczym papierek po cukierku, po czekoladce
bukiety białych i czerwonych róż, towarowy wagon pociągu wypełniony białymi i czerwonymi goździkami, kwiaty ułożone w flagę narodową
mnóstwo róż, w wielkich wazonach, na gzymsach, parapetach, na kominku, w załomach ścian, płatki rozsypane na podłodze zbitej z białych desek
Japończyk u szczytu schodów
moja mama ścieląca wielkie łóżko, nie ma czasu się ze mną przywitać
nieznajomy mężczyzna w garniturze i z zielonym, wojskowym plecakiem (nosiło się takie w podstawówce i ogólniaku, z obowiązkową naszywką "nirvana". Nienawidziłam ich). Śnieżnobiałe mankiety i sztywny, wykrochmalony kołnierzyk. Jestem jego żoną. Jego wygląd i wiek zmieniają się podczas snu kilkukrotnie, tylko twarz pozostaje wciąż taka sama. Mówię do niego "pocałujesz mnie wreszcie czy nie?" i wszystko rozpada się na miliony złotych okruchów.

wtorek, 10 sierpnia 2010

Serio, serio, serio (3)

Zbyt dobrze zdaję sobie sprawę z mechanizmów jakie stoją za Książką. Naczytałam się zbyt dużo fachowej literatury, zbyt wiele współczesnej krytyki feministycznej. Potrafię sama rozebrać na części pierwsze całą logikę Książki, wskazać co skąd, co za czym i jak to o mnie świadczy. Przewiduję reakcje. Czasem przeraża mnie to, czasem złości. Ale najczęściej mam to w dupie. Z przekornym chichotem, z rechotem czarownicy wiążę kolorową kokardę na gordyjskim suple. Kokarda nie pomoże rozwiązać zagadki, ale chociaż będzie ładniej.

niedziela, 8 sierpnia 2010

Serio, serio, serio (2)

Zawsze uważałam, że jeśli kiedykolwiek zasłużę na miano „twórcy” (bo o „artyście” to nawet nie śmiem marzyć), jeśli kiedykolwiek spłodzę wreszcie coś w większym formacie, będzie to twórca czy twór popkulturowy. Może nie mainstreamowy, ale na pewno rozrywkowy.


sobota, 7 sierpnia 2010

ANDROSFINX Faraon

Część druga
Faraon

Faraon nie urodził się taki jaki powinien urodzić się Faraon. Nie urodził się tak jak powinno przyjść na świat bóstwo. Wydobyty przemocą z brzucha matki. Wątły i mały. Pozbawiony boskich przymiotów. Delikatny i kruchy. Zupełnie nieprzydatny.

[…]
Czekano na pierwsze decyzje jakie podejmie Faraon. Faraon rozparty na tronie, niczym syty kot, nie podejmował żadnych decyzji. Jedynie przemawiał w niezrozumiałym języku i rzucał powłóczyste spojrzenia spod gęstych rzęs. To nic, że potrafił nakłonić do swojej woli jednym skinieniem palca. Jego wola ograniczała się do jednego. Do procesji ciał przetaczających się przez jego łoże. Faraona interesował jedynie płacz kochanek i kochanków, którzy spali na progu królewskich komnat. Faraona, ozdobionego uśmiechem, w którym delikatnie stulał usta, nie obchodziło nic poza pocałunkami i śladami po pocałunkach.

piątek, 6 sierpnia 2010

Serio, serio, serio (1)

Obsrałam się dziś na popkulturowo. Odbijam się sama sobie głośną czkawką.

Od kiedy ślęczę na Książką, słowa ulewają mi się z ust i wyskakują spod palców niczym iskry. Mam otarte opuszki palców. Po kilku godzinach pisania mrowią. Gdy budzę się, mogę przysiąc, mam zakwasy w nadgarstkach. Z drugiej strony piszę w różnych dziwnych, niezdrowych pozycjach. W pokoju, który był kiedyś małżeńską sypialnią, piszę siedząc po turecku na rozwalonej, starej kanapie, którą nazywam Swoim Biurkiem, mimo że moje biurko stoi w salonie. Czasem piszę trzymając laptopa nad głową.

środa, 4 sierpnia 2010

Rocznice, których już nie obchodzisz

To miał być bardzo mądry post. Planowany przez cały trzeciego sierpnia. Przemyślany i spójny. Szczery i prawdziwy. Teraz gdy siedzę przed klawiaturą, a północ już dawno minęła, zapominam nagle  o tych wszystkich mądrych rzeczach, które chciałam napisać.

Tyle rzeczy się zmieniło. Jestem w kluczowym momencie. Znajduję się nad krawędzią przepaści. Nie odczuwam lęku. Ciekawie zerkam w dół. Na szczycie mojego świata wieje mocny wiatr, jest zimno. Żaden kierunek nie jest odpowiedni. Krok w przód zakończy się lotem w ciemną niewiadomą. Nic nie jest pewne. Nawet to, że roztrzaskam się, że uda mi się sięgnąć dna. Nie chcę cofać się w tył, nie chcę oglądać się za siebie. Unieść się do góry? Nie potrafię. Rozłamać przestrzeń, pokruszyć ją na małe kawałki i odkryć całkiem nowy kierunek. Nie mam odpowiedniej wiedzy. Nie mam odwagi.

niedziela, 1 sierpnia 2010

Cytat biseksualny

„Kiedy jestem z mężczyzną, odczuwam magię różnicy pomiędzy naszymi płciami. Wiem, że on nigdy w pełni mnie nie zrozumie. I czasami tego chcę. Lecz kiedy jestem z kobietą, czuję między nami podobieństwo w wielu podstawowych sprawach. Znajduję się wtedy w sytuacji komfortowej, gdyż jestem do końca zrozumiana. Zarazem jednak ta bezgraniczna uczciwość sprawia, że czuję się wtedy szczególnie bezbronna.”

całość tekstu;
http://www.homoseksualizm.org.pl/index.php/lesbijki/