sobota, 15 maja 2010

Mechanizmy uwiedzenia

Drugi z obiecanych szkiców.

Wszystkie sny. Z każdym z nich zbliżasz się bliżej do końca. Co raz bliżej do spełnienia.

-        Czy to Cię onieśmiela? –
Rozglądam się po wielkim mieszkaniu. Zmalałam o kilka centymetrów. Ambicja zbiegła do pięt i rozpłynęła się pod naciskiem wysokich obcasów. Każda kropla, która płynie mi po udach, skleja pończochy, jest jak pensjonarska łza. Wielki kominek. Majestatyczna skóra włoskich kanap. Paskudny modernizm na ścianach i ciężkie ramy dobrane pod kolor tapet. Hol i kandelabry. Podjazd i taras. Basen i garaż. Osobna sypialnia dla żony, osobna by bzykać naiwniaczki.
-        Czy to Cię onieśmiela? –
W ręku trzymam szklankę z grubego szkła. Kostki lodu i mocny, przezroczysty płyn. Kostki stukają o ścianki. Moja ręka drży i nie mam odwagi podnieść jej do ust. Czuję Twoją dłoń na pośladkach. Jest zdecydowana. Nie napotyka oporu.
-        Czy to Cię onieśmiela?
-        Ani trochę. – odpowiadam – Nie chcę być uwiedziona. Chcę się zaspokoić. Cała, razem z wyobraźnią. Chcę na dobre zbadać swoje apetyty.


Kiedy wychodzę z basenu przyglądasz mi się bardzo uważnie. Na czarnym kostiumie kąpielowym odbija się słońce. Włosy kręcą mi się w czarne supełki i pętelki. Jest bardzo gorąco. Nawet pod wodą nie jestem w stanie ostudzić się.Nie wycieram się tylko strząsam z siebie krople, jak mokry szczeniak. Otrząsam się i odgarniam mokre włosy z czoła. Każda kropla zaciera ślady Twoich czerwonych paznokci. Podchodzę do Ciebie. Cała Twoja kobiecość, kapelusz,okulary przeciwsłoneczne w drucianych oprawkach i przedziwny kostium, którego ja nigdy bym nie włożyła, ale który sprawdza się na Tobie jak druga skóra. Cała ta biżuteria, torebka, czasopismo, olejki. Pierścionki, mały sygnet, kolczyki.Ułożenie ciała na leżaku i pomalowane paznokcie u stóp. I ja nad tobą.Dziewczyna. Czarne włosy, czarny kostium, długie nogi, szczupłe nadgarstki i szczupłe biodra.  I nic więcej. Trudno mi wierzyć w to że jesteśmy rówieśniczkami. To takie przedziwne gdy sięgasz pomnie. Parę kropel z moich włosów spada pomiędzy wielkie kamienie naszyjnika na Twojej szyi. Mocno trzymasz moje przedramię. Zerkając z nad okularów,przygryzając pomalowane błyszczykiem usta, kierujesz moją dłoń pomiędzy swoje uda. Dotykam czubkiem mokrego nosa pachnącej diorem skóry pod Twoim uchem. Krople spadają jak delikatny deszcz i natychmiast parują.

Brak komentarzy: