poniedziałek, 29 marca 2010

Jet black

Gdy wracam do domu jest około południa. Niedzielne, spowolnione miasto, wciąż wytłumione śniegiem.Specjalnie wybieram tramwaj. Nadrabiam drogi. Opieram czoło o zimną szybę. W migotaniu ulic, w ostrym słońcu, w szarym świetle studzę kaca. Mam ochotę wsadzić głowę w zaspę, rwać zębami śnieg. Jest świeży i chrupiący. Jak dobrze zblendowana margeritha pozbawiona smaku. Jak sorbet z przezroczystych owoców. Jak lody o smaku gazowanej wody mineralnej.

wtorek, 23 marca 2010

Black stilettos

Siedzę na twardym krześle pochylając się nad kalendarzem i przygryzając końcówkę długopisu. Zastanawia mnie czy zawsze muszę odgrywać przeznaczoną mi rolę. Czy potrafię się wyzwolić z tego czego oczekuje się ode mnie. Jaka jestem? Uległa? Dominująca? Czy zawsze muszę przejmować inicjatywę? Czy wyobrażasz sobie mnie na wysokich, czarnych szpilkach?

sobota, 6 marca 2010

Jak pieprzona Kasia Pepper

Jestem wykończona tym tygodniem. Zmiana pracy. Urodziny. Sms od kobiety, którą wciąż kochasz, a która życzy Ci znalezienia nowej miłości. Spotkania. Alkohol. Melancholia i sentymenty. Nowa torba, o której marzyłam, trzymając jej zdjęcie na ekranie służbowego komputera. Dwie siaty wsiowych, fioletowych prezentów, które uwielbiam. Ciastka, frytki i mięso. Zima, która nie może się skończyć.  Rozgniatanie lodu czubkiem buta, by usłyszeć to chrupanie, które przypomina o lecie, margeritach, o rozgryzaniu kruszonego lodu w ulubionym mojito w ulubionym barze nad ulubionym wybrzeżem. Nadzieja, która miesza się z rezygnacją. Łzy i złośliwy chichot na przemian. Stres i nadpobudliwe reakcje.